Strona główna > Internet, Słówka > Don’t be Evil Google!

Don’t be Evil Google!

tomiga blogGlobalna sieć kojarzona jeszcze do niedawna z wolnością staje się coraz bardziej zamknięta i hermetyczna. Największe korporacje zaczynają zamykać ją w obrębie swoich własnych usług. Coś co leżało u podstaw całej idei internetu czyli hiperlinki i globalna wioska teraz stają się „mikrolinkami” w obrębie mikrokosmosu usług danej korporacji…

Każdy z wielkich dostarczycieli treści stara się zamknąć ruch w obrębie swojego wirtualnego ”kraju”. Niby nic nowego, ale jako, że sam staram się nie przywiązywać do jednego dostawcy dopiero ostatnio dwa małe zdarzenia mocno uświadomiły mi ten fakt.

Pierwszym było tworzenie video tutorialu do mojej gry Biznes Filmowy. Oczywiście platformą gdzie miał zostać on opublikowany był serwis YouTube. Posiada on funkcję dodawania adnotacji, gdzie można umieścić wyróżnione komentarze, które będą pojawiały się w trakcie wyświetlania filmu. Jednym z typów takich komentarzy może być link… Niestety jak się okazało link nie może być dowolny, a jedynie taki który przekierowuje do innego filmiku na YouTubie, umożliwia subskrypcję kanału YouTube lub jest odnośnikiem do strony w Google+…

Domyślnie nie można dodać odnośnika do dowolnej strony WWW czyli np. do strony oficjalnej projektu. Można to zrobić dopiero po weryfikacji konta, która wymaga podania numeru telefonu… póki co nie zamierzam się tą informacją dzielić z Google oficjalnie (choć i tak już go mają z  Androida). Potwierdza to jednak powiedzenie, że jeżeli coś jest za darmo tzn. że płacisz za to swoją prywatnością…

Drugi podobny przykład również dotyczy usługi Google. Otóż dowiedziałem się, że Google zamierza zamknąć Picassę na rzecz nowego serwisu Google Photos…

Choć nie jest on już świeżynką, bo dostępny jest na rynku od jakiego czasu, to nie miałem potrzeby z niego wcześniej korzystać. Chcąc nie chcąc musiałem się mu przyjrzeć… no i okazało się, że jest to znowu wykastrowana wersja poprzednika…(wszystkie nowe serwisy/startupy posiadają coraz mniej funkcjonalności… aby biedny użytkownik nie miał więcej niż 3 opcje do wyboru, bo się jeszcze pogubi… to nie są już narzędzia, to są wydmuszki realizujące jedną funkcję i nic więcej).

Picassy używałem do jednego konkretnego celu, tworzenia albumów, z których następnie mogłem wstawiać zdjęcia do wpisów na tym blogu. Pozwalała ona bowiem na pobranie, w różnych wielkościach, bezpośredniego linku do zdjęcia. Okazuje się, że nowy Google Photos nie ma takiej elastyczności… owszem pozwala na pobranie jakiegoś linku… ale nie jest to link do pliku jpg… tylko zahaszowany adres url, którego WordPress nie potrafi zinterpretować. Oznacza to, że takiego zdjęcie nie da się współdzielić tam gdzie chcesz ale tylko w wybranych przez Google serwisach…

Innym problemem jest to, co się stanie z wszystkimi zdjęciami umieszczonymi w Picassa, a konkretnie czy linki wykorzystane na blogu będą nadal działać… a właściwie jak długo będą działać… Moje projekty w przeciwieństwie do dzisiejszych standardów są raczej długoterminowe… blog ma już ponad 5 lat i miałem nadzieję go kontynuować… ale nie bardzo uśmiecha mi się przerabianie kilkuset wpisów aby ponownie wstawić tam zdjęcia…

Stary slogan Google, który został tam użyty brzmi coraz bardziej ironicznie… podobnie, jak obiecanki polityków, którzy obiecywali “dobrą zmianę”…

P.S

Oczywiście Google jest tu tylko przykładem… to samo robi Facebook czy, aby nie szukać daleko polskie spółki jak Onet czy Agora… o dziwo ostatnio to Microsoft najbardziej otwiera się na inne platformy (acz to oczywiście taka sama korporacja jak wspomniane wcześniej).

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: