Strona główna > Film > Film: Straight Outta Compton

Film: Straight Outta Compton

straight outta comptonTo historia narodzin gangsta rapu. Opowiadająca o grupie młodych ludzi z ulic Compton, miasta położonego niedaleko Los Angeles, zamieszkanego głównie przez afroamerykanów bez większych perspektyw na wyrwanie się ze swojego środowiska, którzy zakładają formację N.W.A (Niggaz Wit Attitudes).

Splot różnych wydarzeń powoduje, że były handlarz narkotyków (Eazy-E) za namową młodego DJa Dr. Dre postanawia założyć własną wytwórnię płytową i wydać wspólnie kawałek. Do pomocy mają zdolnego młodego tekściarza Ice Cuba oraz kilku młodych raperów DJ Yella, MC Ren.

Kontrowersyjne teksty dosadnie opisujące życie w czarnoskórych dzielnicach Ameryki, okraszone wpadającymi w ucho “beatami”, szybko zdobywają popularność w kręgach czarnoskórych. Młodzi twórcy wpadają też w oko białemu producentowi, który przekonuje ich, że jego pomoc będzie niezbędna aby przebić „szklany sufit” i wypłynąć się na szersze wody. Tak oto powstaje wytwórnia Ruthless.

Z biegiem czasu obserwujemy dosyć standardowe motywy charakterystyczne dla tego typu produkcji. Nieuczciwość producentów wykorzystujących młodych i utalentowanych ale niemających doświadczenia biznesowego muzyków. Wpływ nagłej popularności i dużych pieniędzy na zachowania młodych gwiazd. Psucie się relacji pomiędzy przyjaciółmi, rozstania, kłótnie a nawet wojny doprowadzające do stawania po przeciwnych stronach barykady. W końcu rywalizacja między twórcami z konkurencyjnych wytwórni, która doprowadza do konfliktu przenoszonego poza działalność artystyczną… aż po osobiste tragedia, które łączą w końcu ścieżki dawnych przyjaciół.

O ile film może być interesujący jako zapoznanie się z konkretnym gatunkiem muzycznym/sub-kulturą, a konkretnie pokazujący narodziny i genezę gangsta rapu oraz rewolucji w kulturze hip hopowej, czy też historii poszczególnych artystów, to pod względem filmowym nie jest to nic rewolucyjnego. Można nawet powiedzieć, że film posiada parę wad, które nieco przeszkadzają podczas seansu.

Po pierwsze nie ma tutaj głównego bohatera, a zamiast tego kilka postaci których losy obserwujemy z różnych perspektyw z biegiem czasu. Samo w sobie nie jest to nic złego, niestety reżyser nie do końca radzi sobie z ilością wątków i prowadzeniem postaci. Sprawia to, że część wątków rozpoczyna się ale nie kończy, a część pojawiających się postaci nie ma swoich historii (pojawiają się w sumie bez kontekstu choć czasami mają znaczenie dla fabuły, a innym razem aż prosi się aby powiedzieć o nich coś więcej – np. Tupac lub Snoop Dogg).

Jako całość historia wydaje się też nieco za bardzo ugrzeczniona (a może “wybielona”). Znajdziemy tam wiele motywów znanych z podobnych produkcji ale jakby troszkę nierzeczywistych biorąc pod uwagę w jakim środowisku rozgrywa się akcja. Poza tym pominięto nieco temperament niektórych artystów, jak choćby mniej medialne ich zachowania (jak złe traktowanie kobiet przez Dr. Dre).

Po drugie nie do końca jasno przedstawiono wynikłą wojnę między raperami z East Coast i West Coast. Owszem, są jakieś przebłyski, ale dla nieznającego do końca kontekstu widza może się to okazać zupełnie niezauważalne (choć być może ten film nie miał poruszać do końca tych tematów).

Warto dodać, że aktorsko film daje radę. Nie tylko poszczególne postacie są podobne do ich pierwowzorów, ale na ile jestem w stanie dobrze ocenić odpowiadają image’owi prawdziwych artystów.

Oczywiście jednym z ważniejszych motywów w filmie, oprócz historii samych artystów, jest temat rasizmu. A konkretnie dyskryminowania i traktowanie ludności czarnoskórej przez władze jako ludzi “gorszego sortu”, którzy stają się podejrzanymi przez policję tylko za sam kolor skóry. Owszem może to być dla niektórych szokujące (ten element hollywodzkie filmy rzadko pokazują od takiej właśnie strony), jednak nie jest to ani pierwszy, ani najlepszy film poruszający ten temat. Tak więc choć dla niektórych może to być produkcja “otwierająca oczy” na sytuację ludności afroamerykańskiej i wynikającą z niej niechęci do policji czy ogólnie do białych, to tak naprawdę nie pokazuje ani nic nowego, ani nic odkrywczego w temacie. Stąd Straight Outta Campton zapewne nie został wyróżniony przez Amerykańską Akademię Filmową (co niektórzy mają jej to za złe)… niestety nie bez powodu… to nie jest film mogący zagrozić innym tegorocznym oskarowym produkcjom.

Niewątpliwie jest to istotny filmy z punktu widzenia przedstawienia genezy powstania gangsta rapu… wynikającego z kontekstu społecznego i sytuacji pewnych grup społecznych, stanowiący autentyczny bunt i demonstrujący złość pokolenia na niesprawiedliwą rzeczywistość, a nie pozy i czystego marketingu, z którym kojarzą się dzisiejsze największe gwiazdy tego gatunku.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 22 stycznia 2017 o 09:58

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: