PostPC w aplikacjach czyli jak zepsuć dobre rozwiązania

tomiga blogPostPC to termin, który z uwielbieniem pojawia się od kilku lat na blogach “okołotechnologicznych” generując masę klików oraz setki nic niewnoszących komentarzy. Wieszczony jak apokalipsa zmierzch ery PC jednak nie nastąpił (ostatnie głośne premiery Apple i Microsoftu nie dotyczyły tabletów czy telefonów) choć nie da się ukryć, że czas spędzony przez „zwykłych użytkowników” (nie związanych w żaden sposób z branżą nowych technologii) w internecie znacznie przesunął się w kierunku urządzeń mobilnych.

I w sumie nic mi do tego kto jakiego urządzenia używa gdyby nie jeden problem… Nagle wiele instytucji postanowiło “odświeżyć” swoje serwisy… czego skutkiem były nie tylko zmiany wizualne ale wykastrowanie i “zidiocenie” aplikacji, które zamiast pomagać rozwiązać problem tworzą kolejne. Ostatnio miałem okazję doświadczyć tego w dwóch serwisach internetowych pochodzących z zupełnie innych światów…

Pierwszym z nich był serwis stowarzyszenia Nowe Horyzonty, który wykorzystywany był do obsługi festiwali filmowych: American Film Festival oraz Nowych Horyzontów. Jego wcześniejsza wersja spisywała się świetnie, a przede wszystkim była po prostu użyteczna. Pozwalała ona nie tylko przejrzeć filmy wyświetlane w trakcie festiwalu ale także oznaczyć różnymi flagami te, które nas interesują (bądź nie) dzięki czemu, łatwiej było zaplanować swój zindywidualizowany program festiwalowy. Dodatkowo dzięki opcji komentarzy można było dowiedzieć się czegoś od innych festiwalowiczy na temat danej produkcji.

Niestety postanowiono ulepszyć to co działało… i w nowym serwisie wyrzucić 90% funkcjonalności, przez co przestał on praktycznie spełniać swoje zadanie… tzn. nie ułatwia selekcji a przede wszystkim przygotowania własnego, spersonalizowanego planu. Co więcej nie ma nawet funkcji koszyka, gdzie dodawało się swoje filmy, aby później w łatwy sposób kupić wszystkie bilety na odpowiednie seanse w odpowiedniej do „planu taryfowego” cenie. Teraz użytkownik przekierowywany jest do innego systemu, gdzie musi dla każdego filmu wybrać oddzielny bilet (uwzględniając różne opcje cenowe czy zniżki wynikające z zakupu wielu biletów)… absurd.

Drugi przykład z ostatnich dni to serwis do zakupów internetowych w Tesco. Tutaj podobnie przeszedł on lifting przy okazji tracąc możliwość łatwego przechodzenia i filtrowania między produktami z różnych kategorii. Co ciekawe wydaje się, że zamierzenia twórców były takie aby nadal te funkcjonalności obsługiwać (są checkboxy w teorii pozwalające na wybór wielu kategorii) ale zaraz po wybraniu pierwszej z nich znikają nam pozostałe opcje… Rezultatem tego, jest że w momencie gdy wybierzesz cukier musisz od nowa przechodzić przez główną kategorię aby dostać się do makaronu…

Zakupy stają się nieznośną klikologią, gdyż co chwilę trzeba przechodzić przez kilka niepotrzebnych podsekcji… (wykonywać kilka niepotrzebnych klików). Nie mam pojęcia kto to akceptował, ale jest to na tyle irytujące, że ostatecznie postanowiliśmy zrobić tylko absolutnie niezbędne zakupy (te najcięższe)… resztę sobie odpuszczamy i kupimy przy okazji… w innym sklepie.

Wygląda na to, że to całe “PostPC”, które z mojego punktu widzenia było transparentne (nadal głównie używam PC do wszelkich aktywności technologicznych) doprowadził do tego, że narzędzia, które miały być użyteczne przestają nimi być, a technologia zamiast pomagać w rozwiązaniu problemów, irytuje i stwarza nowe…

Nie mam nic przeciwko dostosowywania systemów do urządzeń mobilnych… tylko po co od razu wylewać dziecko z kąpielą i zastępować w pełni działające i funkcjonalne rozwiązania na PC-ta przez ich ułomne wersje. Jeżeli ktoś ma ochotę korzystać z mobilnych wersji jego sprawa… niech męczy się sam…

Pozostaje oczywiście zadać pytanie czy jest to problem technologii, czy raczej osób projektujących nowe systemy, które zamiast skupić się na funkcjonalności skupiają się na wyglądzie… Niestety widząc jak młodsi inżynierowie podchodzą do projektowania aplikacji zauważyłem tendencję nieprzejmowania się funkcjonalnościami, a stawienia wszystko na warstwę wizualną, jednocześnie ograniczając funkcjonalność do absurdalnego minimum (agile?)… Dziwię się tylko, że klient nie widzi różnicy (tzn. pewnie widzi, bo zapłaci połowę mniej… za produkt posiadający ułamek wcześniejszej funkcjonalności).

Takie czasy czy ja po prostu już się starzeję?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s