Cesarskie Chiny: (Kac) Bangkok

Wbrew pozorom tytuł tego wpisu nie jest pomyłką, gdyż wciąż jest to relacja z naszej wycieczki po Cesarskich Chinach. Opisywał on będzie jednak nasz powrót do Polski, który sam w sobie okazał się niemałą przygodą. Hongkong był ostatnim miejscem na planie naszej wycieczki po Cesarskich Chinach i stąd mieliśmy już wracać do domu. Jednak już kilka dni przed naszym wylotem, niektórzy z uczestników wycieczki dowiedzieli się, że rozpoczął się strajk w liniach lotniczych AirFrance, które miały nas, przez Paryż, zabrać do Warszawy. Pilot naszej wycieczki uspokajał nas jednak, abyśmy się nie martwili tematami logistycznymi tylko korzystali z wakacji, bo to organizatorzy są od tego aby zapewnić nam powrót do domu.

Dopiero ostatniego dnia okazało się, że strajk się przedłuża, dzięki czemu zostaliśmy jeszcze jedną noc w Hong Kongu, a cała ekipa organizatorów od kilku dni po nocach organizowała powrót naszej grupy w całości (inne grupy musiały być rozdzielane, gdyż nie udało się znaleźć tyle wolnych miejsc w samolotach). Zadanie okazało się wcale nie takie proste, a rezultatem tego był następujący, alternatywny plan naszego powrotu.

DSC04327

Z Hong Kongu wylatujemy do Kunming (Chiny) gdzie mamy 1 godzinę na przesiadkę do Bangkoku (Tajlandia). Po kilku godzinach oczekiwania z Bangkoku lecimy do Dubaju (ZEA), a następnie z Dubaju już prosto do Warszawy.

Dodatkowym źródłem niepewności był fakt, że wjeżdżając do Hong Kongu (który jest specjalną strefą w Chinach) nasza chińska wiza przestała być ważna… Nikt nie mógł nam zapewnić czy nie będzie jakichś problemów, gdy ponownie wrócimy na terytorium Chin (na lotnisku w Kunming).

Jak więc widzicie plan był bardzo napięty.  Dodatkowym założeniem było, że wysyłamy bagaże do Warszawy bezpośrednio z Hong Kongu, aby nie musieć się o nie martwić w trakcie tylu przesiadek.

DSC04326

Niestety pierwsze problemy pojawiły się już po dotarciu na lotnisko w Hong Kongu. Okazało się, że bagaży nie uda się nadać do portu docelowego, a jedynie do najbliższego miejsca przesiadkowego czyli Kunming. Powodowało to, że już pierwsza zmiana samolotu byłaby problematyczna (godzina to zbyt mało na przesiadkę 30 osób z bagażami). Parę minut później na dodatek okazało się, że nasz samolot wylatujący z Hong Kongu będzie miał 20 minutowe opóźnienie…

DSC04171

DSC04174

Na szczęście tutaj lokalne linie postarały się rozwiązać ten problem… Po kilkunastu minutach negocjacji udało się nam znaleźć miejsce w samolocie bezpośrednio do Bangkoku (przypominam była to 30 osobowa grupa więc nie było to takie proste). Ostatecznie mieliśmy znaleźć się w stolicy Tajlandii 10 minut wcześniej niż korzystając z przesiadki…

DSC04124

DSC04125

W Bangkoku po wylądowaniu czekała nas następna niespodzianka… tym razem z gatunku tych miłych. Otóż nasz operator Rainbow Tour postanowił uprzyjemnić nam oczekiwanie na kolejny etap podróży i zorganizowała nam, krótką wycieczki do centrum stolicy Tajlandii. 6 godzin, które mieliśmy do zagospodarowania wystarczyło na dotarcie do Asiatique Center, gdzie można było zrobić zakupy, lub rozejrzeć się po okolicy… Poczęstowano nas też kolacją, która uatrakcyjniana była występami…

DSC04128

DSC04132

DSC04137

My obejrzeliśmy konwencjonalny występ nawiązujący do kultury tajskiej…

DSC04194

DSC04202

DSC04213

DSC04250

Ci którzy pragnęli nieco bardziej niecodziennych wrażeń, mogli wziąć udział w przedstawieniu Calypso. Jest to jeden z najsłynniejszych w Tajlandii kabaret, gdzie występują artyści Trans gender. Po kolacji trafiliśmy na wychodzących z alternatywnego przedstawienia widzów, którzy byli wylewnie żegnani przez uczestniczących w nim artystów o… nieokreślonej płci.

DSC04262

DSC04271

Krótka dygresja dla tych którzy nie kojarzą tematu. W Tajlandii trans gender jest bardzo popularne. Zapowiedziano nawet wprowadzenie zmian w konstytucji, które mają wprowadzić oficjalnie pojęcie trzeciej płci. Oznacza to, że osoba nie jest ani kobietą, ani mężczyzną i daje prawo do osobistej identyfikacji tożsamości. Nie jest to wyjątek na świecie bo podobne prawo posiadają m.in Indie, Pakistan czy Nepal. Takzwani Ladyboye (w Tajlandii oryginalnie określenie to kathoey lub katoey) to mężczyźni, którzy aby zostać pełnymi kobietami dokonują drogich operacji plastycznych. Trzeba przyznać, że efekty często są mocno zaskakujące i na pierwszy rzut oka można nie odróżnić prawdziwej kobiety od Ladyboya.

DSC04272

DSC04276

Oczywiście osoby, które miały okazję więcej przebywać w Tajlandii podsuwają wskazówki jak rozpoznać oryginalną płeć danej osoby. Najłatwiej jest to zrobić patrząc na dłonie oraz stopy, które w przypadku oryginalnych mężczyzn są po prostu nieproporcjonalne do całego ciała (większe). Tak więc filmy z gatunku Kac Bangkok, mają w sobie elementy realistyczne i jadąc na wieczór kawalerski lepiej starannie dobierać sobie towarzystwo… 😉

DSC04264

DSC04267
Podobno obsada ekipy kabaretu Calypso jest mieszana więc trudno na pierwszy rzut oka stwierdzić, którzy z artystów to kobiety, a którzy to Ladyboye.

Niestety jest też ciemniejsza strona tego tematu. Podobno często zdarza się, że gdy w rodzinie pojawia się chłopak, który wykazuje cechy żeńskie (spędza więcej czasu z dziewczynkami lub woli bawić się lalkami) to rodzice często podają mu hormony aby powoli zmieniał się w dziewczynkę… stąd pewnie tak często można spotkać tam trzecią płeć.

DSC04141

DSC04150

DSC04180

Związki homoseksualne są normą w Tajlandii. Co ciekawe heteroseksualnym parom (w szczególności nastolatkom) nie można okazywać uczuć publicznie (ani np. zostawać sam na sam) stąd bardzo często nastolatkowie uciekają się do eksperymentowania z tą samą płcią. Podobno normalnym w szkołach są widoki całujących się chłopców lub dziewczynek patrzących sobie głęboko w oczy.

DSC04118

Pomimo tak ogromnej tolerancji dla homoseksualizmu Tajlandia nie zamierza zalegalizować małżeństw osób tej samej płci.

Inną ciekawostką jest fakt, że w parach homoseksualnych rozróżnia się partnerów (co w Europie podobno uważane jest za niegrzeczne). I tak mężczyzna, który jest bardziej kobiecy to “queen” – czyli królowa, a męska wersja to “king”. Wśród lesbijek wyróżnia się tylko “tomów” jest to kobieta typowo męska, z krótkimi ostrzyżonymi włosami i niskim głosem.

Po kolacji przeszliśmy po najbliższej okolicy zwiedzając kilka ulic Bangkoku nocą.

DSC04282

DSC04297

DSC04303

Ten krótki pobyt w stolicy Tajlandii zostawił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Ludzie wydają się być milsi niż w Chinach, jest taniej, a kobiety ładniejsze… o ile były to kobiety 😉

DSC04187

Kolejny etap podróży do Dubaju minął już bez przygód. Niestety tutaj mieliśmy “tylko” 4 godziny na przesiadkę i nie było już czasu na zwiedzanie (choć przewodnik w Bangkoku zapewniał, że gdybyśmy mieli trochę więcej czasu, to coś udałoby się zorganizować).

DSC04329
To już lotnisko w Dubaju… niestety nic więcej nie udało się tam zwiedzić.

Po przylocie do Warszawy pozostało twardy powrót do rzeczywistości czyli prawie 7 godzinna podróż pociągiem do Wrocławia….

Pełna galeria (96 zdjęć)
Cesarskie Chiny: Bangkong

P.S. Więcej wpisów poświęconych relacji z wycieczki do Chin znajdziecie pod tagiem Cesarskie Chiny

Reklamy

Jedna myśl na temat “Cesarskie Chiny: (Kac) Bangkok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s