Strona główna > Film > Film: Klient (Forushande)

Film: Klient (Forushande)

Asghar Farhadi utytułowany irański reżyser, w tym roku po raz drugi sięgnął ze swoim filmem po Oskara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. O ile jego Rozstanie w pełni na to zasłużyło to Klient w moich oczach okazał się sporym rozczarowaniem… zdecydowanie gorszym nie tylko od produkcji z 2012 roku ale też od poprzedniego filmu tego reżysera Przeszłość.

Filmy Farhadiego cieszą się taką estymą ponieważ w świetny sposób przedstawiają wielowymiarowe, uniwersalne historie dotyczące problemów ludzi, które ukazane są w lokalnym kontekście kulturowo-światopoglądowym. Jego poprzednie produkcje opowiadały o perypetiach irańskiej klasy średniej, uwikłane w kulturalno-społeczno-religijne uwarunkowania charakterystyczne dla tej społeczności, a jednak zrozumiałe dla wszystkich ludzi. Klient również podążą tą, wydawać by się mogło sprawdzoną ścieżką. Niestety tym razem coś nie zagrało… a może inaczej, nie zagrało wiele elementów.

Emad i Rana to małżeństwo, które zmuszone jest szukać sobie nowego mieszkania po tym jak ich stara kamienica została uszkodzona podczas prowadzonej obok budowy i groziła zawaleniem. Emad to nauczyciel w szkole, który również jest aktorem. Aktualnie pracuje nad premierą sztuki Śmierć komiwojażera. Występuje w niej również jego żona. Właśnie jeden z jego teatralnych kolegów proponuje im pomoc, w znalezieniu nowego lokum, poprzez wynajęcie dosyć atrakcyjnego mieszkania. Małżeństwo wprowadza się choć pozostał mały problem. Rzeczy poprzedniej lokatorki wciąż zajmują jeden z pokoi… a z nią samą nie sposób się skontaktować. Zirytowana tym stanem rzeczy Rana postanawia wynieść rzeczy byłej lokatorki i zaanektować pokój.

Po kilku tygodniach, czekając na powrót męża słysząc dźwięk domofonu uchyla drzwi i idzie wziąć prysznic… niestety okazało się, że nie był to mąż… a krzyki i rozbite szkło sugeruje, że doszło tam do jakiejś tragedii… sąsiedzi znajdują nieprzytomną kobietę…

Tutaj nasz szanowany Emad staje przed dylematem wezwać policję czy szukać sprawcy na własną rękę… ostatecznie nie decydują się na zgłoszenie sprawy (prawdopodobnie ze względu na sposób w jaki traktuje się kobiety w Iranie i związane z zaistniałą sytuacją nieprzyjemności, w końcu to nie było włamanie, a kobieta sama zostawiła uchylone drzwi). Męska duma nie pozwala jednak Emadowi zostawić całej sprawy samej sobie i  sam próbuje znaleźć sprawcę…

Praktycznie do końca filmu nie jesteśmy w stanie stwierdzić co tam tak naprawdę się wydarzyło… reżyser próbuje podsuwać nam różne tropy, które mają służyć budowaniu niepewności oraz trzymaniu w napięciu… Okazuje się na przykład, że sprawca zostawił komórkę oraz samochód na miejscu… a była lokatorka prowadziła dosyć rozwiązły styl życia…

Niestety gdy całość w końcu się wyjaśnia wszystko to okazuje się dosyć sztuczną ekwilibrystyką służącą wyłącznie zbudowaniu sztucznego napięcia jak w przeciętnym thrillerze. Ostateczne rozwiązanie nie jest ani przekonujące, ani wiarygodne, a morał z całej opowieści niejasny. Co więcej część symboli, a w szczególności zachowań bohaterów, nie jest czytelna na równie uniwersalnym poziomie co w poprzednich produkcjach tego reżysera.

Co więcej, środki artystyczne wybrane przez Farhadiego również nie zostały odpowiednio wykorzystane. W filmie pojawiają się bowiem fragmenty ze sztuki przygotowywanej przez zespół, w której grają małżonkowie… niestety w przeciwieństwie do np. takiego Petra Zelenki, który podobny motyw zastosował w Braciach Karamazow… tutaj paralele między losami bohaterów i ich scenicznymi postaciami są słabo zarysowanie… i nie wnoszą nic ciekawego do opowieści.

Nie wiem jaka była konkurencja w tym roku do Oskara wśród filmów nieanglojęzycznych… ale musiała być wybitnie słaba… albo wybór akademii był czysto polityczny.

Jeżeli ktoś do tej pory nie kojarzył filmów Farhadiego i chciałby się z jego twórczością zapoznać (bo generalnie warto)… to zdecydowanie odradzam oglądanie Klienta… Sugeruję sięgnięcie po Rozstanie, które jest filmem kompletnym, a przede wszystkim dużo lepszym i czytelniejszym. Myślę, że nawet fani reżysera mogą sobie spokojnie ten seans odpuścić (w sumie wykorzystuje techniki i środki narracyjne podobne jak w poprzednich swoich produkcjach). Zdecydowanie jest to najmniej udana z jego produkcji, które miałem okazję oglądać.

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: