Strona główna > Film > Film: Aż do piekła (Hell or High Water)

Film: Aż do piekła (Hell or High Water)

az do piekla.jpgNie po raz pierwszy zdarzyło mi się niemal przegapić film, które przemknął gdzieś w naszych kinach obok natłoku głośnych premier. Aż do piekła, co prawda pojawiał się gdzieś w nominacjach do zeszłorocznych Oskarów i oznaczyłem go do obejrzenia, ale nie przykuł wystarczająco mojej uwagi aby nadać mu wyższy priorytet. Był to wielki błąd, bo póki co jest to jeden z najlepszy filmów, który miałem przyjemność obejrzeć w tym roku.

Wypadało by zacząć do fabuły ale w tym przypadku trudno o niej pisać, bo jakikolwiek pojedynczy wątek z tej historii nie zostanie przytoczony, zabrzmi banalnie i z jednej strony nie odda pełnego spektrum poruszanych tematów tego filmu, a z drugiej odbierze przyjemność z stopniowego poznawania historii.

Zaczyna się jak Bonnie i Clyde czyli brawurowymi (choć też nieco nieporadnymi) napadami na banki dokonanymi przez głównych bohaterów, którymi są dwaj bracia Toby i Tanner (starszy z nich wyszedł dopiero z więzienia o młodszym, na początku, nie wiele wiemy). Na ich trop ruszają dwaj Strażnicy Teksasu: czekający na swoją emeryturę Marcus (Jeff Bridges) oraz jego partner pół Meksykanin, pół Indianin Alberto (Gil Birmingham). W trakcie seansu śledzimy obydwie pary odkrywając kolejne karty całej historii, a także poznając problemy podupadającego Teksasu, który jest tłem całej opowieści.

Początek filmu wydaje się sugerować kryminał pokazany w konwencji współczesnego westernu. Czuć tu klimat zapyziałego Teksasu, gdzie rządzi ten kto ma spluwę. Z biegiem czasu historia zaczyna nabierać jednak kolejnych niuansów i warstw, które sprawiają, że ta opowieść o występku przeistacza się w dramat, a nawet film obyczajowy.

Ostatecznie gdy wszystkie elementy układanki zostaną już wyłożone na stół okazuje się, że cała opowieść nie jest w sumie zbyt skomplikowana, jednak posiada wiele niuansów, które sprawiają, że całość ogląda się z jednej strony z zaciekawieniem, a z drugiej pełne emocji. Wnioski są takie, że kowboje już nie rządzą na dzikim zachodzie… i podobnie jak oni kiedyś wyparli Indian, tak dzisiaj ich wyparła bardziej zaawansowana cywilizacja… Nominacja do Oskara za scenariusz w pełni zasłużona.

Akcja filmu, choć na pozór toczy się dosyć powoli, to jednak nie pozwoli nam się nudzić. Spokojne kadry teksańskiej prowincji pełne słońca, piasku i niewielkich, opustoszałych miasteczek bynajmniej nie usypiają, a nadają specyficznego klimatu całej produkcji. Dodatkowo podkreśla go jeszcze nieśpieszna muzyka Nicka Cave’a.

Film jest też świetny od strony aktorskiej. Wyróżniają się w szczególnie Jeffa Bridgesa i, tutaj duża niespodzianka, Chrisa Pine, który do tej pory kojarzył mi się z raczej przystojniakiem bez większego talentu… a tu pokazuje, że może będą z niego jeszcze jacyś ludzie…

David Mackenzie prezentuje nam kino z krwi i kości… ze świetnym scenariuszem, niejednoznacznymi postaciami i wielowarstwową historią. Polecam obejrzeć… obowiązkowo.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: