Strona główna > Film, Wydarzenia > Nowe Horyzonty 2017: Część I

Nowe Horyzonty 2017: Część I

20 sierpnia 2017 Dodaj komentarz Go to comments

I kolejny festiwal Nowe Horyzonty za nami. W pierwszej części relacji cztery filmy. Indonezyjski kryminał w stylu westernów Sergio Leone (Marlina: zbrodnia w czterech aktach), Mięso czyli horror o wegetariance, która stała się kanibalem, 78/52 dokument w całości poświęcony słynnej scenie prysznicowej z Psychozy Hitchcocka i w końcu Cate Blanchett w 13 wcieleniach recytująca najsłynniejsze manifesty XX wieku (Manifesto).

Marlina: zbrodnia w czterech aktach / Marlina, the Murderer in Four Acts / Marlina si Pembunuh dalam Empat Babak reż. Mouly Surya (Indonezja, Francja, Malezja, Tajlandia 2017)

Marlina to młoda wdowa mieszkająca samotnie na prowincji Indonezji. Pewnego dnia w jej progi przychodzi niespodziewany gość. Mówi, że jej mąż ma długi i za kilka godzin przyjedzie tutaj 6 jego kompanów po odbiór długów oraz bonus w postaci seksu. Zanim jednak jego towarzysze przyjadą niech przygotuje im obiad… Marlina w desperacji postanawia otruć bandę… plan powiódł się częściowo, dwójka z grupy wyjeżdża na noc aby sprzedać łupy, a herszt bandy przespał obiad a później od razu zabrał się za konsumowanie deseru… w trakcie konsumpcji Marlina ucina mu głową maczetą…

Następnego dnia z głową w dłoni rusza aby zgłosić incydent na policji… Czekając na lokalny autobus trafia na będącą w 10 (nie to nie pomyłka) miesiącu ciąży sąsiadkę, która postanawia odszukać swojego męża…

Podróż oraz dalsze losy obu kobiet a także ścigających ich pozostałych dwójki członków gangu to opowieść na pozostałe akty.

Film został zrealizowany w konwencji westernu a’la Sergio Leone. Szerokie plany, wolne ujęcia, fotogenicznie skomponowane kadry, a do tego muzyka choć indonezyjska mająca w sobie klimat z utworów Ennio Morricone.

Przed seansem wystąpiła jedna z organizatorek festiwalu Pięciu Smaków wspominając o kryzysie w kinematografii Indonezyjskiej. Jeżeli w trakcie kryzysu kręci się takie filmy to aż trudno sobie wyobrazić jak fantastyczne filmy muszą tam powstawać w czasie prosperity.

Niby prosta ale wciągająca historia, niespiesznie sfilmowana, mając w sobie zarówno nutkę grozy jak i humoru, nawiązująca do tradycji, aktualnej sytuacji i mimo wszystko uniwersalna. W duchu Sergio Leone, Quentina Tarantino i… Mad Maxa.

Warto zobaczyć.

Moja subiektywna ocena: 7+/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Mięso / Raw / Grave reż. Julia Ducournau (Francja 2016)

Od razu zaznaczę nie jestem miłośnikiem horrorów a Mięso to film ocierający się o ten gatunek a konkretnie body horror. Jednak jego opis był na tyle intrygujący, że w ramach “Nocnego Szaleństwa” postanowiliśmy jednak zaryzykować.

Mięso to produkcja opowiadająca losy Justine. Dziewczyny pochodzącej z rodziny wegetarian. Justine poznajemy w momencie kiedy zostaje przywieziona przez rodziców na kampus uniwersytecki, gdzie to ma rozpocząć studia weterynaryjne. Na uczelni tej studiuje już jej starsza siostra Alexia. Początki w akademiku są ciężkie, gdyż jak wszyscy pierwszoroczniacy musi przejść przez etap inicjacji. Starsi studenci organizują więc różne formy zadań dla świeżaków. Jednym z nich jest zjedzenie surowej nerki królika… dziewczyna stara się tego uniknąć za wszelką cenę ale nawet jej starsza siostra nie przychodzi jej z pomocą… ta z pozoru niewinna zabawa u dziewczyny, która nigdy wcześniej nie próbowała mięsa ma jednak swoje niespodziewane konsekwencje… Po pierwszym szoku jakiego doznaje jej organizm zaczyna ona pożądać mięsa… punkt kulminacyjny przychodzi w momencie, gdy jej siostra ulega wypadkowi i traci palec… a Justine po raz pierwszy kosztuje ludzkiej krwi… okazuje się, że jej starsza siostra dobrze rozumie jej potrzeby. Do czego doprowadzi rozbudzony apetyt obu sióstr…

Ten teen body horror utrzymany jest w konwencji realistycznej, podobnej do skandynawskiej klasyki Pozwól mi wejść. Krew, kanibalizm, sex i niepohamowane żądze oraz buzujące hormony wśród młodych ludzi to bardzo ekstremalna mieszanka.

Choć film nie ocieka non stop krwią, i nie ma tutaj hord krwiożerczych zombie, to ma kilka odrażających sceny, które sprawią, że widzowie o słabszych nerwach odwrócą wzroku od ekranu.

Jeżeli chodzi o samą realizację to produkcja ma dosyć długą ekspozycję, która dodatkowo ma nierówne tempo (początkowe, długie rozwinięcie akcji bywa nużące). Ciekawiej robi się gdzieś ok ⅔ seansu kiedy to nie do końca wiadomo w którym kierunku podąża losy bohaterów, i jak cała historia się rozwinie. Szczególnie, że film ma “momenty”, które zapadną na pewno dłużej w pamięci, a całość choć utrzymana w ramach realistycznych czasami ociera się o autoironię. Na plus należy zaliczyć dosyć zaskakującą puentę.

Film dla koneserów gatunku oparty jednak na bardziej realistycznych przesłankach oraz dla tych którzy szukają mocniejszych acz odrobinę bardziej wyrafinowanych wrażeń, aczkolwiek myślę, że prawdziwy horror tej produkcji najbardziej docenią wegetarianie 🙂

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

78/52 reż. Alexandre O. Philippe (USA 2017)

78/52 to film poświęcony w całości Psychozie… Hitchcocka, a tak bardziej konkretnie scenie prysznicowej z tego filmu. Autor wraz z zaproszonymi gośćmi opisuje w jaki sposób została nakręcona słynna scena, jakie miała konsekwencje dla historii kina. Opisuje przygotowania, prace na planie (jednym z komentatorów jest dublerka głównej bohaterki), a także udźwiękowieniu.

Ponieważ całkiem niedawno oglądałem Psychozą wraz z materiałami dodatkowymi na Blu-rayu to temat jest im całkiem dobrze znany. Reżyser jednak rozszerza ogólnie dostępną wiedzę i mimo wszystko w kilku momentach zaskakuje nowymi poszlakami i ciekawymi interpretacjami.

Koniec końców, choć film formalnie jest porządnie zrobiony i dynamicznie zmontowany, nie wywołuje jakiejś większej emocji. Jest to więc produkcja skierowana dla fanów Hitchcocka i jego najsłynniejszego dzieła… Oczywiście za film należy się zabierać wyłącznie po zapoznaniu się materiałem referencyjnym (w innym przypadku szkoda sobie psuć przyszły seans spoilerami).

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB


Manifesto reż. Julian Rosefeldt (Niemcy 2016)

13 najważniejszych manifestów XX wieku czyta i performuje Cate Blanchett. Aby urozmaicić nieco całość nasza główna narratorka wciela się w różne role od bezdomnego Marks, przez dziennikarkę, naukowca, nauczycielką, matkę, wdowę, wokalistkę zespołu punkowego, po primabalerinę.

Aby dodać jeszcze dramaturgii i dynamiki poszczególne epizody zostały pocięte przezco konkretne sceny przeskakują między różnymi manifestami…

Pierwotnie była to rozpisana na 13 aktów instalacja prezentowana w różnych galeriach.

To produkcja wybitnie edukacyjna i bez odpowiedniego tła i znajomości historii sztuki po pierwszym obejrzeniu zapewne będzie wymagała sięgnięcia do źródeł aby poukładać sobie poszczególne epizody. Ewentualnie można dokładniej przyjrzeć się napisom końcowym i ponownie zasiąść do obejrzenia tym razem skupiając się na smaczkach i kontekstach. Z punktu widzenia poszerzania wiedzy na pewno warto zobaczyć.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

P.S. Pozostałe części relacji z festiwalu Nowe Horyzonty 2017 znajdziecie pod tagiem nh2017

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 22 listopada 2017 o 19:23

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: