Strona główna > Film, Wydarzenia > Nowe Horyzonty 2017: Część II

Nowe Horyzonty 2017: Część II

20 września 2017 Dodaj komentarz Go to comments

Druga część relacji z festiwalu to trzy film: 90 minutowa strzelanina w starym magazynie (Free Fire), zdobywca głównej nagrody Jury Western, i chyba największe rozczarowania czyli zapowiadany przez brawurowy trailer izraelski film Cukierki obrazujący konflikt izraelsko-palestyński przy pomocy historii o walce o wpływy właścicieli sklepów… ze słodyczami.

Free Fire reż. Ben Wheatley (Wielka Brytania, Francja 2016)

Dwie grupy ciemnych charakterów spotykają się w opuszczonej fabryce. Ma tam dojść do nielegalnej transakcji. Jedni chcą wyjść z bronią drudzy z gotówką. Niestety już od początku coś idzie nie tak. Międzynarodowe towarzystwo, rozbujałe ego, nieufność i osobiste zatargi z przeszłości sprawiają, że ktoś w końcu sięga po broń. I tak zaczyna się strzelanina, która zajmie niemal cały film.

Tak… niemal 90 minut to jedna wielka strzelanina okraszona całkiem sporą liczbą zabawnych dialogów. Niestety pomysł ten nie wystarcza na cały seans, bo po prostu mamy zbyt mało tnm (trupów na minutę), a obserwowanie czołgający się (po ranach postrzałowych) bohaterów po pewnym czasie przestaje być emocjonujące… co prawda w końcu większość z bohaterów umiera, ale im dłużej trwa seans i pełzających ofiar postrzałów jest więcej tym bardziej maleje im poczucie humoru (co w sumie biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znaleźli można by zrozumieć).

Gdyby film trwał z połowę swojej nominalnej długości ocena mogła być wyższa, (szczególnie że poszczególne postacie są dosyć ciekawe), a tak pomimo ciągłej wymiany ognia wkrada się monotonia, znużenie i irytacja (niech się już w końcu powybijają).

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Dusza i ciało / On Body and Soul / Teströl és lélekröl reż Ildikó Enyedi (Węgry 2017)

Jako jeden z najlepszych filmów festiwalu doczekał się oddzielnej recenzji.

 

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

 

Western reż. Valeska Grisebach (Niemcy, Bułgaria, Austria 2017)

Niemiecka ekipa robotników mająca przeprowadzić budowę elektrowni wodnej ląduje na granicy bułgarsko-greckiej. Początek prac nie jest jednak udany, gdyż nie wszystko co zostało obiecano zostało dostarczone i brakuje podstawowych zasobów niezbędnych do prowadzenia budowy. Niedobory bieżącej wody, a także brak obiecanej ciężarówki ze żwirem uniemożliwia kontynuowanie prac. Kierownik ekipy próbujący za wszelką cenę kontynuować pracę nie liczy się z potrzebami miejscowej ludności. Z kolei jeden z robotników Meinhard były legionista, pomimo braku znajomości języka, próbuje nawiązać relacje z miejscową ludnością. Kontrast w podejściu tych dwóch protagonistów to jednak tylko jeden z wątku o których opowiada ta produkcja.

To interesujące studium “cywilizowanych obcych”, którzy przychodzą z “bratnią pomocą” do “zacofanej” lokalnej społeczności. Za szczytnymi celami stoi jednak przede wszystkim chęć zysku i brak szacunku dla zastanej społeczności zarówno ze względu na ich potrzeby, tradycje jak i sposób w jakich są oni traktowani.

Tytułowy “Western” nie jest więc przypadkowy. Niosący nowoczesność nie zważając na ludność miejscową ich zwyczaje są jak kowboje zdobywający, w tym przypadku, “dziki wschód”. Jednak życie pokazuje, że wyższość cywilizacyjna nie zawsze wystarcza, a część własnych problemów można rozwiązać tylko we współpracy z tubylcami, a żeby ich przekonać do siebie trzeba traktować ich z szacunkiem.

Niestety, film nie domyka, a często nawet nie wyjaśnia wielu wątków, które się w trakcie seansu pojawiają. Co moim zdaniem nieco psuje efekt końcowy. Mimo wszystko rozwój fabuły śledziłem z zaciekawieniem zastanawiając się w którą stronę potoczy się historia i gdzie nastąpią dramatyczne konflikty… ostatecznie większość rozeszła się po kościach.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Cukierki / Sweets / Sukaryot reż. Joseph Pitchhadze (Izrael 2013)

Konflikt izraelsko-palestyński zobrazowany przy pomocy historii o walce o wpływy właścicieli sklepów ze… słodyczami. Oprócz izraelskiego araba, rodowitego Izraelczyka we wszystko zamieszany jest bogaty Niemiec który sponsoruje izraelskiego araba… w zapowiedziach przewijają się tajemniczy agenci, strzelaniny, femme fatale, biegający po Jerozolimie Niemiec w mundurze SS-mana… i sceny erotyczne… materiał wydawał się idealny na nocne szaleństwo.

Intrygujący opis i zachęcający trailer okazał się cukierkiem… o smaku lukrecji. Najlepsze momenty zobaczycie w trailerze… wygląda na to, że resztę ponad 2 godzinnego filmu stanowią nudne wypełniacze, w których klubową muzykę zastąpiono zawodzeniem włoskich gondolierów…, akcji jest jak na lekarstwo, a gagi nie tak śmieszne jak mógłby wskazywać sam pomysł. Szkoda czasu, ja nie wytrzymałem…. i wyszedłem w połowie seansu.

Moja subiektywna ocena: 3/10 WYSZEDŁEM w trakcie (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

P.S. Pozostałe części relacji z festiwalu Nowe Horyzonty 2017 znajdziecie pod tagiem nh2017

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: