Strona główna > Film > Film: Córki Dancingu (The Lure)

Film: Córki Dancingu (The Lure)

Jeden z najoryginalniejszych polskich filmów XXI wieku, który już osiągnął status kultowego… szkoda tylko, że głównie poza granicami naszego kraju.

W zależności od tego, który trailer Córek dancingu obejrzycie ten skierowany do polskiej czy amerykańskiej publiczności zostaną Wam przedstawione zupełnie inne oblicza tego filmu… polski spróbuje sprzedać Wam obraz kolejnej komedii romantycznej i zupełnie nie oddaje ducha tej pokręconej produkcji, amerykański zaś jest znacznie bliższy temu co otrzymamy w trakcie seansu. Każdy z nich zdradza jednak zbyt dużo i sugeruję nie oglądać żadnego z nich przed seansem.

Córki Dancingu to nieszablonowe połączenie komedii, horroru i musicalu z dodatkiem filmu inicjacyjnego i dramatu, a wszystko to podane w estetyce neo-PRLowskiej (taki trochę swojski Neon Demon – tylko lepszy ;). Akcja filmy dzieje się w latach 80-tych w Polsce. Imprezujący nad Wisłą (a może w Augustowie) rodzinny zespół dancingowy w składzie Gierszał (bas), Preis (wokal), Konopka (perkusja) wyławia z rzeki dwie młode dziewczyny… syrenki. Przygarnięte przez muzyczną rodzinę trafiają do lokalu, w który co wieczór band ten występuje. Pewnego razu zostają przypadkiem odkryte przez kierownika tego przybytku. Ten oczarowany młodymi dziewczynami oferuje im posadę. Tak oto dwie młode syrenki zaczynają wstępować w lokalnym klubie dancingowym najpierw jako chórki, później jako samodzielne gwiazdy. W tym samym czasie jedna z nich, Srebrna, zakochuje się w basiście. Jednak według legendy romans człowieka z syreną nie może zakończyć się dobrze. Dodatkowo obie siostry mają pewną mroczną tajemnice… gustują w ludzkich sercach.

Początkowa ⅓ filmu to czysty musical z niewielką ilością fabuły. Przez kilkanaście minut oglądamy teledyski kilku piosenek w różnej stylistyce, zarówno muzycznej jaki i choreograficzno-artystycznej, mającej nakreślić tło historii. Dopiero po jakimś czasie, między kolejnymi utworami, zaczynają pojawiać się pewne epizody łączące się w jakąś większą całość. Nie jest ona jakaś szczególnie odkrywcza (bazuje na pewnym ogólnie znanym klasyku) ale odważnie łączy różne gatunki i stylistyki filmowe. Posiada również wiele ciekawych postaci, które się pojawiają w kolejnych scenach. Szkoda tylko, że nie zostały one jakoś lepiej zagospodarowane, bo oprócz charakterystycznych epizodów i nakreślania specyficznego tła nie mają one żadnego znaczenia dla fabuły.

Jeżeli estetyka dancingowa kojarzy Wam się z obciachem i wydaje Wam się, że z tego względu film będzie dla Was niestrawny, to od razu mogę powiedzieć, że nie ma się czego obawiać. Choć klimaty PRL-owskie czuć tu na każdym kroku to zostały one ładnie wystylizowane, a muzyka ciekawie i nowocześnie przearanżowana w elektronicznych klimatach. Zresztą na soundtrack składa się cały przekrój gatunkowy od klasyków dancingowych, przez pop, downtempowe ballady, po punk, a nawet scenę w stylu PRL-owskiego techno party :). Za stronę muzyczną odpowiadają siostry Wrońskie występujące pod szyldem Ballady i Romanse i stanowi ona jeden z najmocniejszych punktów tej produkcji.

Aktorsko jest ciekawie. Dwie główne role przypadły młodym, choć już ze sporym doświadczeniem, aktorkom Michalinie Olszańskiej (Złota) oraz Marcie Mazurek (Srebrna). Oprócz nich w filmie zobaczycie wiele znanych nazwisk, co istotne w musicalu, takich, które potrafią śpiewać. Z Kingą Preis na czele. Według relacji twórców wszystkie utwory były wykonywane na planie. W obsadzie oprócz członków zespołu (Preis, Gierszał, Konopka) w ikonicznych rolach epizodycznych zobaczymy sporo gwiazd m.in. Zygmunta Malanowicza, Magdalenę Cielecką, Romę Gąsiorowską, Marcina Kowalczyka czy Katarzynę Herman.

O efekty specjalne (w końcu jest tam trochę fantasy i gore) też nie musicie się obawiać, bo stało za nim Platige Image. Dodając do tego z jednej strony pastelową (morską), a z drugiej brokatową (świat dancingów) paletę wystylizowanych kadrów otrzymujemy film który, od strony technicznej może stawać w szranki z każdą światową produkcją.

Trzeba uczciwie przyznać, że film nie jest jednak idealny. Można mu zarzucić momenty, gdzie konkretne sceny trudno wytłumaczyć i zinterpretować (nie bardzo wiadomo co i dlaczego się akurat wydarzyło, pojawiają się jakieś postać znikąd i bez historii). W jednym z wywiadów reżyserka (Agnieszka Smoczyńska) opowiadała, że film powstawał w twórczej atmosferze. Często na etapie kręcenia ekipa siadała i wymyślała różne absurdalne pomysły by następnie część z nich wcielić w życie. Trochę to czuć, bo produkcja momentami jest niespójna, ma nierówne i źle wyważone tempo przez co ogląda się ją z mieszanymi odczuciami. I o ile sama wizja świata jest harmonijna, o tyle już poszczególne przejścia między scenami czasami wyglądają jak połączone gagi, a nie monolityczna fabuła. Troszkę szkoda, bo gdyby pomysł był bardziej doszlifowany mógłby on być nie tylko jednym z najoryginalniejszych polskich filmów w historii, ale i najlepszych.

Pomimo pewnych niedociągnięć Córki Dancingu zobaczyć warto, a każdy kinoman powinien, bo jest to produkcja do której w polskiej kinematografii często będzie się odwoływać i to nie tylko ze względu za nagrodę specjalną, którą otrzymał ten film w Sundance (nagroda dla reżyserki za unikalną wizję artystyczną oraz design). To film, który już stał się kultowy, choć wygląda, że głównie poza granicami naszego kraju.

Swoją drogą jest to świetny materiał na własne, oryginalne i ekscentryczne uniwersum… gdyż w filmie pojawiło się wiele osobliwych postaci, których dalsze losy i historie chętnie bym poznał… może jest to pomysł na kolejne produkcje…

I choć ostateczna ocena może jest odrobinę naciągana to często tak jest z produkcjami kultowymi. Filmy takie często nie są idealne. Jednak tak odważne i nieszablonowe produkcje rzadko trafiają się i to nie tylko w naszym, rodzimym kinie. Dodam jeszcze, że im dłuższy czas mija od jego obejrzenia tym bardziej mnie on intryguje. Chyba Syreni głos (i soundtrack) pozostał gdzieś w (pod)świadomości i wciąż działa na umysł ;).

Po obejrzeniu Córek Dancingu do mojej listy Najlepszych polskich filmów XXI wieku muszę dorzucić kolejną podkategorię: Zaszczytne wyróżnienia.

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

P.S. Ocena filmu na Filmwebie jest strasznie niska ale mamy tutaj typowy casus Spring Breakers czyli film, którego trailer/reklama (w tym przypadku jego polska wersja) była niedostosowana do odbiorców (po prostu sugerowała zupełni inny typ filmu niż otrzymuje się w rzeczywistości).

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. 17 grudnia 2017 o 11:53
  2. 31 grudnia 2017 o 09:34
  3. 4 marca 2018 o 10:03

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: