Film: Twój Vincent (Loving Vincent)

Czy w czasach aplikacji takich jak Prisma, które dzięki algorytmom sztucznej inteligencji są w stanie przetworzyć dowolne zdjęcie na dowolny styl malarski, jest wciąż sens robić ręcznie malowane filmy animowane? I czy Twój Vincent jest czymś więcej niż tylko intrygującym projektem wizualnym?

Pewnie większość z czytelników słyszała o tym filmie w kontekście tego jak się on prezentuje, tak więc przekornie swoją recenzję zacznę nie od jego formy, a od treści. Twój Vincent kusił przede wszystkim swoją niecodzienną stroną wizualną, tak więc od samej fabuły nie oczekiwałem zbyt wiele, w sumie czego można się spodziewać po filmie będącym pewną formą biografii połączonej z prezentacją dzieł artysty, a jednak twórcy wybrnęli z tego elementu całkiem zgrabnie.

Akcja filmu dzieje się rok po śmierci Vincenta van Gogha. Mieszkający w Arles artysta przez wielu okolicznych mieszkańców uważany był, jeżeli nie za wariata, to co najmniej  za dziwaka. Malarz w trakcie swojego życia wysyłał mnóstwo listów stąd nawiązał dobre relacje z miejscowym naczelnikiem poczty Josephem Roulinem. Film rozpoczyna się, gdy poznajemy krewkiego syna listonosza Armanda, którego ojciec prosi o dostarczenie ostatniego listu Vincenta do swojego brata Theo. List ten, wysłany ponad rok wcześnie, wrócił z adnotacją „adresat nieznany”, a czujący odpowiedzialność wobec zmarłego naczelnik, nie chciał zostawić tej kwestii niezałatwionej, uważając, że jest to swego rodzaju ostatnia przysługa dla nieboszczyka. Armand, sam niespecjalnie przepadający za artystą, bez wielkiego entuzjazmu wyrusza więc w podróż do Paryża, która ostatecznie pozwoli mu spojrzeć inaczej na człowieka, zwanego przez mieszkańców Arles “szalonym rudzielcem”.

Podróż do Paryż okazuje się dopiero początkiem przygody, która przeradza się w tropienie tajemnicy śmierci artysty. Z Paryża ślady prowadzą go do Auvers-sur-Oise, gdzie Vincent spędził kilka ostatnich tygodni swojego życia i gdzie zginął w wyniku ran po próbie samobójczej… czy aby jednak na pewno było to samobójstwo?

Cała opowieść poprowadzona jest w konwencji kryminał. Co więcej twórcy czerpią z najlepszych wzorców. Historia jest opowiedziana w sposób przypominający klasyczny film Akiry Kurosawy Rashomon, gdzie to kolejne poszlaki prowadzą naszego bohatera do mniej lub bardziej barwnych postaci związanych z życiem malarza. W trakcie rozmów z nimi poznajemy różne wersje wydarzeń, które miały miejsce w ostatnich dniach życia Vincenta, a także różne oblicza artysty jako człowieka. Jak wspomniałem na początku wypada to całkiem zgrabnie i zajmująco.

Nie da się jednak ukryć, że fabuła, choć poprowadzona w interesujący sposób, jest tylko uzupełnieniem do najbardziej spektakularnej, wizualnej formy filmu i środków w jaki został on stworzony. Cały film stworzono w technice zwanej “poklatkową animacją malarską” polegającą na malowaniu każdej klatki w formie obrazu olejnego. Nie jest to technika nowa czy rewolucyjna. Jednak Twój Vincent to pierwszy, pełnometrażowy film z jej wykorzystaniem. Ze względu na koszty i ilość pracy, którą trzeba było włożyć w powstanie takiego filmu, nikt do tej pory nie zdecydował się na taki projekt.

Reżyserka (Dorota Kobiela) poświęciła 7 lat swojego życia na jego przygotowanie. W produkcji brało udział ponad 100 artystów malarzy, gdyż każda klatka tego filmu musiała zostać namalowana ręcznie (w trakcie prac stworzono prawie 67 TYSIĘCY obrazów – po 12 klatek na każdą sekundę filmu). Oczywiście żywi aktorzy też brali udział w produkcji. Większość scen została najpierw nagrana na green screenie, a dopiero następnie, klatka po klatce przemalowania przez artystów w określonym stylu.

Czy efekt końcowy był wart tej katorżniczej pracy? Nie da się ukryć, że wrażenia są niesamowite!

Warto dodać, że cały film skonstruowany został w dwóch przeplatających się konwencjach. Pierwsza opowiada o losach naszego bohatera, młodego Armanda, prowadzącego „śledztwo”. Ta część jest kolorowa, wzorowana na obrazach mistrza, a bohaterami (zarówno jeżeli chodzi o ludzi jak i tła lokacji, gdzie dzieją się wydarzenia) są obrazy stworzone przez artystę. Dosłownie postacie, które pojawiają się na na ekranie to ożywieni bohaterowie z płócien malarza.

Druga część to utrzymane w czarno białej tonacji retrospektywy, które prezentują wydarzenia z przeszłości, dzięki czemu można było wypełnić luki scenariuszowe, a jednocześnie przedstawić fakty historiograficzne z życia Vincenta. Została ona oparta na fotografiach z epoki. Całość świetnie się uzupełnia tworzą intrygującą i nienużącą (przez swą stylistyczną różnorodność) całość.

Kilka słów warto również poświęcić twórcom. Nazwiska reżyserów (Dorota Kobiela i Hugh Welchman) niewiele mi mówiły ale są to już doświadczeni realizatorzy animacji. Szczególnie Welchman, który jak się okazało był producentem Oskarowego Piotrusia i Wilka (lalki stworzone na potrzeby tej produkcji widzieliśmy w łódzkim muzeum animacji studia Se-ma-for). Muzykę napisał nie kto inny jak Clint Mansell (nadworny kompozytor u Aronofskiego), a scenariusz współtworzył Jacek Dehnel ceniony polski pisarz, tłumacz i malarz. Nic więc nie pozostawiono tutaj przypadkowi.

Na koniec dodam, że gdy byłem w Amsterdamie oczywiście odwiedziłem słynne Muzeum Van Gogha. Choć samo muzeum było i owszem interesujące to jednak Twój Vincent wydaje mi się znacznie ciekawszym sposobem na to, aby zainteresować postacią artysty ludzi, którzy na co dzień niespecjalnie interesują się sztuką.

Twój Vincent to wizualne arcydzieło, które przedstawia też interesującą historię w zajmujący sposób. Wracając do pytania ze wstępu odpowiedź może być tylko jedna. Tak, wciąż warto próbować “analogowych” form tworzenia filmów ponieważ efekt, który można dzięki niemu uzyskać jest niesamowity i ma “to coś” co odróżnia go od nawet najdoskonalszych dzieł wygenerowanych w pełni komputerowo.

P.S. Film należy oglądać na jak największym ekranie! Ekran komputera nie jest w stanie oddać wrażenia jakie daje całość.

Moja subiektywna ocena: 9/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s