UrbanCard i bilet 365 dniowy czyli kolejna wtopa urzędników we Wrocławiu

Często słyszy się narzekania na wszelkiej maści urzędników… być może nie zawsze są one słuszne ale gdy człowiek nagle sam spotyka się z jakąś absurdalną sytuacją w instytucji miejskiej/państwowej, która na dodatek wygląda jak celowe działanie, nerwy mu puszczają… dzisiaj oberwie się urzędnikom w kontekście komunikacji publicznej we Wrocławiu i sposobu wdrażania nowego typu biletu w systemie UrbanCard. Czyli o tym, że nie każda, na pozór dobra, zmiana okazuje się dobra…

Od 1 stycznia 2018 roku obowiązuje we Wrocławiu nowy cennik biletów. Oprócz zmiany cen wprowadzona on kilka interesujących udogodnień jak np. zlikwidowanie opłaty za bagaż czy wprowadzenie do oferty nowego typu biletu – 365 dniowego. I o tym ostatnim będzie ta historia.

Bilet roczny to fajna (przynajmniej w teorii) opcja. Nie lubię sobie zawracać głowy drobiazgami tak więc rzadsza potrzeba kupowania biletów to świetna sprawa, a na dodatek jest on nieco tańszy niż krótsze alternatywy. Niestety wygląda na to, że nie wszystko poszło jak trzeba z jego wdrożeniem. Co gorsza wygląda to na świadomą ignorancję ludzką.

Pod koniec stycznia, kiedy to skończył mi się poprzedni bilet okresowy postanowiłem skorzystać z nowej oferty i kupić przez internet nowy typ biletu. Wszystko na pozór szło sprawnie. Bilet był dostępny w systemie i mogłem go nabyć przez internet. Pozostał jeszcze jeden drobiazg – zakodować go na specjalnej karcie (wrocławski system UrbanCard działa tak, że nie wystarczy kupić bilet przez internet ale dodatkowo trzeba go “fizycznie” zakodować na karcie w najbliższym biletomacie).

Jakież było moje zdziwienie kiedy to 31 stycznia wsiadłem do tramwaju i chciałem wykonać taką operację. Nowego bilety nie udało mi się zakodować. Otrzymałem komunikat jak na poniższym zdjęciu…

Nie wyglądało to na tymczasowy błąd, z drugiej strony jednak nie chciało mi się wierzyć, że miesiąc od wdrożenia nowego cennika system nie był gotowy na jego obsługę. Postanowiłem więc skontaktować się z infolinią aby sprawdzić jak mogę zakodować swój bilet na który wydałem 800 PLN.

Pierwsza próba dobicia się na infolinię niestety nie była udana. Po kilku minutach słuchania muzyczki dałem sobie spokój… za jakiś czas postanowiłem ponowić próbę. Tym razem na słuchaniu, mojego “ulubionego” tego dnia, utworu spędziłem prawie 20 minut… w końcu udało się nawiązać połączenie.

Gdy przedstawiłem swój problem okazało się, że jedynym rozwiązaniem jest udanie się do centrum obsługi klienta na ulicy Grabiszyńskiej i zakodowanie tego biletu na miejscu. Przyznam, że taka informacja mocno podniosła mi ciśnienie (przykro mi, że odbiło się to na pracowniku infolinii, który najmniej w tej sytuacji zawinił). Przecież nie po to kupowałem bilet przez internet, aby później jeździć po całym mieście i tracić kilka godzin z życiorysu aby go zakodować.

Oczywiście od razu zapytałem pracownik infolinii jak to możliwe, że przez okres miesiąca od wdrożenia nowego cennika, system go nie obsługuje. Co gorsza nie ma nawet żadnej informacji o tym, że ten typ biletu nie jest obsługiwany przez biletomaty i że jego zakup wiąże się ze stratą czasu oraz wymuszoną wycieczkę po pięknym ale zakorkowanym Wrocławiu. Odpowiedź, że niestety nic nie może na to poradzić nie do końca mnie usatysfakcjonowała.

Poprosiłem więc aby operator na infolinii poinformowała swojego menadżera o zaistniałem sytuacji oraz tym, że nie ma żadnej informacji, że kupionego przez internet biletu 365 dniowego nie można zakodować w aktualnych biletomatach. Okazało się, że sprawa ta była zgłaszana i że zdaje sobie sprawę, że nie ma żadnych informacji o specjalnej procedurze wymaganej do zakodowania tego typu biletu.

I to dopiero wprawiło mnie w osłupienie!

  • Zrozumiałbym, gdyby ktoś nie pomyślał o tym, że zmiana cennika to nie wszystko i trzeba dostosować system (ludzi bez kompetencji i wyobraźni można spotkać wszędzie)
  • Zrozumiałbym gdyby system nie działał 1 stycznia i nie było żadnych informacji o tym, bo ktoś nie pomyślał.
  • Nie mogę jednak zrozumieć jak przez miesiąc od wdrożenia nikt nie pofatygował się aby umieścić stosowną informację na stronie przez którą można taki bilet kupić.

Oznacza to, że osoby odpowiedzialne za koordynację całego systemu – są świadome jego ułomności, ale nic z tym nie zamierzają robić! Pytanie pozostaje otwarte czy jest to przejaw tylko świadomego zaniechania czy całkowitego ignorowania mieszkańców/klientów?

Choć osobiście jestem zwolennikiem poruszania się po mieście komunikacją miejską nie rozumiem jak wrocławski MPK można sobie tak strzelać w stopę. I tak instytucja ta nie ma dobrego PR-u (a może inaczej, rzeczywistość jest mniej kolorowa niż PR chce ją prezentować) to na dodatek takie działania nie przysparzają im dalszych zwolenników. Nie rozumiem też jak miasto, któremu powinno zależeć (a przynajmniej takie sprawia wrażenia) na wspieraniu komunikacji miejskiej pozwala na takie praktyki.

Po prostu brak mi słów…

P.S. Ponieważ MPK nie czuje się zainteresowanie w pełnym poinformowaniu mieszkańców Wrocławia o ograniczeniach swojej oferty proponuję udostępnienie tego wpisu na Waszych kanałach w mediach społecznościowych aby zrobić to za nich.

 

Reklamy

10 myśli na temat “UrbanCard i bilet 365 dniowy czyli kolejna wtopa urzędników we Wrocławiu

  1. Też miałem taką akcję z biletem na 180 dni ale na szczęście udało mi się zakodować bilet w stacjonarnym biletomacie. Najgorsze w tym było to że takich biletomatów na swojej drodze mam raptem parę, więc musiałem wysiąść na przystanku po drodze.

    1. Właśnie koledzy z korporacji (gdzie puściłem tego posta) pisali, że im udało się zakodować taki bilet w stacjonarnych biletomatach. Nawet jeżeli tak jest to informacja o tym powinna być wyświetlana WIELKĄ CZERWONĄ CZCIONAKĄ podczas zakupu takiego biletu przez internet. I tego MPK nie wybaczę. (Nie będą przecież biegał po całym mieście i sprawdzał wszystkie biletomaty czy przypadkiem któryś nie zadziała). Moja teoria (bo MPK nie odpwiedziało mi merytorycznie na moje zapytanie) jest taka, że nie przeprogramowali wszystkich biletomatów bo czekają już na nowy system.

  2. Panowie, MPK nie zajmuje się systemem dystrybucji biletów!!! Mennica Polska jest operatorem systemu, a jej pracę nadzoruje Wydział Transportu Urzędu Miasta i to są właściwe i instytucje, gdzie trzeba zgłaszać problemy! Aby robić to skutecznie, warto znać odbiorców uwag. Swoja drogą, przekażemy ten wpis właściwym instytucjom. Pozdrawiamy.

    1. Jako klient, które kupuje bilety MPK nie interesuje mnie kto prowadzi „sklep”, interesuje mnie kompleksowa usługa, a za ostateczny „user experience” w moich oczach odpowiedzialny jest MPK bo to jemu płacę za bilet i od niego kupuje ostateczną usługę (a może tylko takie mam wrażenie).

      Korporacyjna spychologia w stylu to firma X odpowiada za biletomaty, a podwykonawca Y za stronę internetową, tak więc firma M umywa ręce – mnie jako klienta firmy M – nie interesuje. Z całym szacunkiem ale z takim podejściem to życzę sukcesów w dalszym prowadzeniu biznesu.

      Ktoś zapłacił tym firmom (X/Y) za dostarczanie tych usług i ktoś (ten kto płacił) powinien nadzorować/koordynować oraz wymagać aby cały kompleksowy system działał tak jak powinien. Tak wiem nie jest to proste ale ostatecznie nie mówimy o osiedlowym sklepiku z marchewkami ale systemie, który ma obsługiwać pewnie z milionową metropolię.

      Ze swojej strony dziękuję za zainteresowani i zwrócenie uwagi na ten krytyczny komentarz oraz zapewnienie o przekazaniu wpisu odpowiednim instytucjom. Mam nadzieje, że przyniesie to wymierny skutek i odciąży nie tylko infolinię i BOK (kolejki wczoraj były spore) ale poprawi ogólny wizerunek MPK/Mennicy/Urzędu i kogokolwiek kto jest jeszcze zaangażowany w cały proces.

      Rozumiem, że systemy czasami mogą nie działać (nawet często). Ale czasami wystarczy odpowiednia komunikacja (która nie jest kosztowna w przeciwieństwie do sprzętu). Gdyby na stronie gdzie dokonuje się zakupu wyraźnie było napisane, że dany typ biletu nie można zakodować w pojeździe tylko w BOK lub stacjonarnych biletomatach całej sprawy by nie było. Przyjąłbym to do wiadomości i znalazł inne rozwiązanie.

      Jako, że ostatecznie rzutem na taśmę (tuż przed zamknięciem, stojąc w długiej kolejce) udało się bilet zakodować na Grabiszyńskiej, przez najbliższy rok nie planuje kontaktów z biletomatami więc pewnie trudno będzie mi zweryfikować efekty które wynikły z tego emocjonalnego postu.

      W każdym razie dziękuję za zainteresowanie i komentarz.

  3. Sytuacja jest opanowana. Problem został już rozwiązany i wszystkie bilety można aktywować w automatach. Przepraszamy za narażenie na niepotrzebne nerwy i jednocześnie dziękujemy za zawiadomienie nas o trudnościach z kodowaniem biletów długookresowych.

    1. Dziękuję za informację i szybką reakcję. (Jako, że ja swój bilet już zakodowałem w BOK mam nadzieję, że dalsze komentarze od zadowolonych mieszkańców to zweryfikują 🙂

  4. Nie działa kodowanie biletów zakupionych przez internet. Trzeba jechać na Grabiszyńską. To jakaś kpina. Kto odpowiada za ten bałagan ze zmianą automatów i systemu?

    1. Z komentarzy rzecznika MPK wynika, że trzeba kontakować się z Mennicą, która odpowiada za dystrybucje biletów. Możesz spróbować też wysłać wiadomość na profilu MPK Wrocław (może zainterweniują – mi odpisali).

  5. Przykro stwierdzić ale niestety szkoda czasu i zachodu na walkę z Mennicą. Od lat same konowały tam siedzą, które mają głęboko w poważaniu nasze „przyziemne” problemy. Od momentu wdrożenia urbancard miałem wiele przykrych niespodzianek, niesłuszny mandat od którego nie udało mi się odwołać… a skończywszy na błędach na karcie, gdzie musiałem jeździć do BOK żeby naprawili. Dopiero co uruchomili nowy system UC to znów problemy. Widać problem informowania użytkowników mają we krwi. Wykasowali wszystkie stare konta i przez kilka dni nigdzie nie było o tym informacji. Nie mogłem przez 5 dni sprawdzić do kiedy mam ważny bilet miesięczny. Automaty stacjonarne wyłączone, terminale w autobusach wszystkie z błędem „urządzenie zablokowane”, a infolinia przeciążona pod naporem zdenerwowanych użytkowników. Jeden wielki burdel, ale kto miał zarobić na wdrożeniu ten już kasę zgarnął i ma wywalone.

    1. Ja podchodze do tego bardziej technicznie… wygląda że ludzie którzy tam pracują nie mają pojęcia o wdrażaniu systemów… bo sposób w jaki został wdrożony nowy system we Wrocławiu urąga jakimkolwiek standardom… totalna amatorka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s