Film: Jeszcze dzień życia (Another Day of Life)

W trakcie tegorocznych Nowych Horyzontów miał miejsce pokaz specjalny, polskiego filmu animowanego  z elementami dokumentalnymi zatytułowanego Jeszcze dzień życia, którego światowa premiera odbyła się na festiwalu w Cannes. Jest to adaptacja książki znanego, polskiego reportera i podróżnika Ryszarda Kapuścińskiego. To produkcja na światowym poziomie technicznym, która zgrabnie łączy rozrywkową formę z ważnymi tematami jakie porusza. I co ważne, robi to w sposób jaki w polskim chyba kinie jeszcze nie widzieliśmy.

Film powstały na podstawie książki Ryszarda Kapuścińskiego opisującej jego przeżycia w trakcie pracy jako dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej podczas rewolucji w Angoli w 1975. Akcja rozpoczyna się gdy poznajemy 38-letniego, polskiego reportera przebywającego w Luandzie (stolicy Angoli), w momencie gdy Portugalczycy (Angola była kolonią portugalską) uciekają w popłochu, zabierając co tylko się da, przed zbliżającą się rewolucją.

Wyzwolenie z okupacji portugalskiej skutkowało powstaniem rządu tymczasowego składającego się z głównych frakcji (MPLA, UNITA oraz FNLA) podzielonego narodu. Jednak ostatecznie wewnętrzne konflikty doprowadziły do wybuchu wojny domowej.

Jako, że w Angoli znajdują się kopalnie diamentów, każda z frakcji znajduje popleczników wśród światowych mocarstw. Komunistyczna MPLA (Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli) wspierana jest przez Kubańczyków oraz (po cichu) ZSRR, a UNITA (Narodowy Związek na rzecz Całkowitego Wyzwolenia Angoli) wspomaga amerykańskie CIA.

Nasz bohater, znany jako Ricardo, znalazł się w samym środku całej tej zawieruchy. Ze stolicy Luandy chce on dostać się na południe kraju, gdzie tuż przy granicy z RPA działa ostatni przyczółek MPLA dowodzony przez utalentowanego i charyzmatycznego ale posiadającego kontrowersyjną przeszłość komendanta Farrusco.

Oficjalnymi środkami nie udaje się mu jednak uzyskać przepustki pozwalającej na wyruszenie w podróż na drugi koniec kraju. Droga prowadzi bowiem przez tereny niczyje, gdzie trwają działania wojenne zwalczających się frakcji, przez co decydenci uważają Ricardo za szaleńca, bo jest to wyprawa na pewną śmierć.

„Nie wiesz kto jest po czyjej stronie, a każdy napotkany oddział może być wrogo nastawiony…”

Determinacja naszego bohatera jest jednak ogromna i z pomocą przyjaciela postanawia wyruszyć w tą niebezpieczną podróż.

Film charakteryzuje się nietuzinkową formą. Jest on bowiem połączeniem kina sensacyjno-wojennego z elementami dokumentu. Część fabularna stworzona została w formie animacji przygotowywanej komputerowo (choć na pierwszy rzut oka może nie być to widoczne). Za ten element produkcji odpowiadało m.in rodzime studio Platige Image. Fabuła przeplatana jest wstawkami dokumentalnymi, gdzie żyjący jeszcze bohaterowie tej historii opowiadają z ich perspektywy o wydarzeniach, które obserwujemy w trakcie filmu. Od czasu do czasu pojawiają się też przebitki ze zdjęciami współczesnymi. W części animowanej znajdziemy też fragmenty surrealistyczne mogące kojarzyć się nieco z kultowymi produkcjami anime (filmy Miyazakiego, Akira).

Całość jest bardzo dynamiczna i ogląda się ją jak dobry film sensacyjno-przygodowy… oczywiście oprócz przybliżenia historii oraz głównych bohaterów tamtych czasów, znajdziemy też refleksje na temat nie tylko wojny i polityki ale również roli dziennikarzy w dostarczaniu rzetelnych informacji i tego jaki realny wpływ mogą one mieć na życie wielu ludzi,  a także o dylematach jakie miał główny bohater dotyczących osobistego angażowania się w konflikt.

Film powstał jako koprodukcja polsko-hiszpańsko-niemiecko-belgijsko-węgierska, wyreżyserowany został przez Polaka (Damian Nenow) mającego wcześniej doświadczenia z animacjami oraz dokumentalistę, Portugalczyka (Raul de la Fuente). Za realizację techniczną odpowiada między innymi Platige Image, co samo w sobie jest synonimem światowej jakości i rzeczywiście całość jest nienagannie zrealizowana. Szczególnie podobały mi się dynamiczne ujęcia (z widowiskowym ruchem kamery) podczas wymiany ognia.

Warto również podkreślić mocne, polskie akcenty (nie tylko polski bohater ale nawiązania do historii naszego kraju). Co najważniejsze, w przeciwieństwie do wielu ostatnich, rodzimych produkcji, gdzie to patriotyzm dołączany jest do filmu w toporny, nachalny i typowo propagandowy sposób (no ale cytując klasyka “taki mamy klimat”), tutaj nie są one wepchnięte na siłę, a dobrze uzupełniają kontekst zarówno postaci głównego bohatera, jak i czasów kiedy dzieje się akcja.

Gdybym miał już się do czego przyczepić to tylko do niektórych momentów gdzie dynamiczna fabuła przechodzi w stonowany format dokumentu. Zdarza się, że przejścia takie nieco wybijają z tzw. flow (pojęcie wykorzystywane przy projektowaniu gier wideo pochodzące z teorii Csikszentmihalyi’ego – oznaczający stan pełnego zaangażowania i zadowolenia z wykonywanej czynności).

Film jest też stosunkowo krótki (85 min). Materiału wystarczyłoby zapewne na dwu godzinny seans, niektóre wątki można by nieco rozszerzyć ale biorąc pod uwagę jak długo trwał okres przygotowań i produkcji (ponad 8 lat) oraz jak kosztowne było wykonanie każdej minuty tej formy animacji, można to autorom wybaczyć. Z drugiej strony nie ma tu zbędnych scen i na pewno na seansie nie będziecie się nudzić.

Warto także wspomnieć o innych dylematach z którymi ekipa realizatorska musiała sobie poradzić w trakcie produkcji, a które zwykłemu widzowi mogą nie przyjść do głowy, a mianowicie odpowiednim wyważeniu proporcji między czasem części animowanej, a dokumentalnej. Jest to istotny czynnik który m.in determinuje w jakiej kategorii film może być brany pod uwagę na festiwalach filmowych (a w dalszej konsekwencji do jak szerokiej publiczności będzie wstanie dotrzeć) .

Choć mnie osobiście (i wielu widzom na Nowych Horyzontach) film ten bardzo przypadł do gustu to spotkałem się też z jego mniej entuzjastyczną recenzją (na największym, polskim portalu filmowy). Być może wynikało to z oczekiwań. Film ten to raczej adaptacja, a nie ekranizacja. Trzeba to bowiem jasno powiedzieć – Jeszcze dzień życia to kino inspirowane hollywoodzkimi blockbusterami i choć porusza trudną, bolesną i skomplikowaną tematykę, kino przygodowe przeważa tutaj nad dokumentalną formą…

I moim zdaniem to bardzo dobrze ponieważ dzięki takiej formie ma on szansę na dotarcie do szerszej publiczności, a sama postać Kapuścińskiego może stać się bardziej rozpoznawalna i zachęci do sięgnięcia po jego twórczość książkową. Z drugiej strony elementy dokumentalne wciąż są w tym filmie obecne i istotne, więc jest to też okazja do zapoznania się z trudną historią i sytuacją państw trzeciego świata.

Polski teaser filmu… ostatnio pojawił się również trailer ale ten teaser moim zdaniem lepiej oddaje klimat filmu.

Jeszcze dzień życia gorąco polecam, bo to nie tylko kawał fascynującej historii o tworzeniu się wolnego państwa ale również możliwość bliższego zapoznania się z wybitną postacią Ryszarda Kapuścińskiego, który porusza kilka ważnych i uniwersalnych tematów… no i przede wszystkim  wyszedł z tego naprawdę bardzo dobry film zrealizowany na światowym poziomie, który po prostu wybornie się ogląda.

Film ma polską premierę 2 listopada 2018 i gorącą zachęcam do jego obejrzenia w kinie.

P.S. Ja oglądałem film w angielskiej wersji językowej (z polskimi napisami)… i patrząc po oficjalnym polskim trailerze chyba angielski dubbing bardziej mi przypadł do gustu.

P.P.S. Film trafia na moją osobistą listę najlepszych polskich produkcji XXI wieku.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Reklamy

2 myśli na temat “Film: Jeszcze dzień życia (Another Day of Life)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s