Koniec darmowego blogowania czyli o zmianach na Flickr

Wygląda na to, że coraz bliżej nam do końca ery darmowych usług w internecie i nawet posiadanie małego, osobistego “blogaska” będzie wymagało inwestowania prawdziwych pieniędzy. Otóż kilka dni temu Flickr jeden z popularnych portali dla pasjonatów fotografii ogłosił duże zmiany w obsłudze swoich darmowych kont. W skrócie prowadzą one do tego, że albo zacznę płacić im opłatę subskrypcyjną albo wszystkie zdjęcia i galerie, które możecie znaleźć we wpisach na moim blogu z ostatnich 2 lat… po prostu znikną…

fot. Pixabay (Creative Common)

Do tej pory udało mi się prowadzić swojego bloga bezkosztowo (pomijam oczywiście czas poświęcony na jego pisanie). Blog utrzymuję w domenie wordpress.com, która oferuje ograniczoną, ale na moje potrzeb w zupełności wystarczającą, instalację WordPressa (system zarządzania treścią (CMS) – zaprojektowany pod kątem obsługi blogów). Nie stanowi dla mnie wielkiego problemu brak możliwości instalacji wtyczek rozszerzających jego możliwości, ograniczenia do kilku, darmowych szablonów oraz brak własnej domeny (końcówka wordpress.com nie jest może zbyt sexy ale do niekomercyjnych zastosowań nie jest problemem (choć swoją drogą bloga można znaleźć też pod adresem blog.tomiga.net ;). Jedyne ograniczenie, które rzeczywiście wpływa na funkcjonalność całej platformy jest dostępna przestrzeń dyskowa w rozmiarze 3GB. Do samej tekstowej zawartości blog jest to wielkość w zupełności wystarczająca (przez 8 lat jego istnienia wykorzystałem 12 MB) jednak problem pojawia się w przypadku multimediów, a konkretnie zdjęć (filmiki zawsze można wrzucać na YouTuba).

Dlatego do pełnego prowadzenia blogu według mojej koncepcji czyli zawierającego dużą ilość wpisów z autorskimi zdjęciami, potrzebny był zewnętrzny serwis, który pozwoli na przechowywanie i bezpośrednie linkowanie (hotlinking) zdjęć. Od 2016 roku tym serwisem jest Flickr… na którego przeniosłem się, gdy obraziłem się na Google za zamknięcie Picassy i zastąpienie jej przez Google Photos (czyli Google Zdjęcia). O szczegółach mojej irytacji tą akcją Google, swego czasu pisałem w oddzielnym wpisie. W skrócie chodziło o to, że zaawansowaną i w pełni działającą aplikację Google Picassa zastąpiono nowym i “lepszym” Google Photos… Problem w tym, że przy okazji usunięto 80% funkcjonalności pozostawiając tylko “trzy opcje na krzyż” dla przeciętnego Kowalskiego. Dzisiaj czyli dwa lata później niewiele się w tej kwestii zmieniło. Google Photos, pomimo nielimitowej przestrzeni na zdjęcia, nie nadaje się do użycia jeżeli ma się nieco bardziej wyrafinowane potrzeby.

W sumie trudno mieć żal do Flickr i jego nowych właścicieli ze SmugMug (serwis ostatnio zmienił właścicieli z Yahoo na SmugMuga) odnośnie prowadzenie biznesu (w końcu to biznes, musi na czymś zarabiać). Ze względu na wygodę i funkcjonalność, która spełnia moje potrzeby mógłbym nawet przystać na wykup subskrypcji, to jednak nie podoba mi się sposób w jaki będą wprowadzone zmiany.

Do tej pory serwis ten oferował za darmo przestrzeń w wielkości 1TB (czyli bardzo dużo jak na usługę online). Po zmianach darmowe konta będą mogły posiadać maksymalnie 1000 zdjęć. Wszystkie ponad ten limit zostaną usunięte! Jest to drastyczna zmiana. W ciągu 2 lat na Flickr stworzyłem około 100 albumów w których znajduje się ponad 10 000 zdjęć. Możecie je oglądać w galeriach do wpisów na Tomiga Blog (czyli na tym blogu). Co istotne nie zajmują one dużej przestrzeni dyskowej (tylko 0.1% przestrzeni z 1TB czyli ok. 1 GB).

Najgorszy w tym wszystkim jest nie sam fakt potrzeby przeniesienia zdjęć ale to że wszystkie zdjęcia ponad limit zostaną skasowane. W praktyce musiałbym nie tylko znaleźć nowe miejsce na przechowywanie tych fotografii ale również przeedytować wszystkie 100 wpisów i ponownie uzupełnić w nich zdjęcia… domyślacie się, że zajęłoby mi to ogromną ilość czasu, którą szczerze mówiąc wolałbym przeznaczyć na tworzenie nowych wpisów lub pracę nad Biznesem Filmowy.

W praktyce zostałem więc postawiony pod ścianą… albo będę płacił albo większość mojego kontentu, który powstawał przez ostatnie dwa lata pójdzie do kosza… warto zaznaczyć, że w przypadku zamknięcia Picassy, istniejące albumy wciąż były dostępne (i w większości wpisów na Tomiga Blog powstałych przed 2016 rokiem nadal widzicie zdjęcia z albumów Picassy).

Mam nadzieję, że rozumiecie moją irytacje i złość… A co Wy byście zrobili na moim miejscu? Macie jakieś alternatywy dla Flickr, który udostępnia dużą ilość wolnego miejsca oraz w łatwy sposób pozwala na pobranie bezpośrednich linków do wielu zdjęć (od razu uprzedzam, że Zdjęcia Google tego nie potrafią)? Czy nie pozostaje nic innego tylko przystać na ten sabotaż… pytanie tylko kiedy z aktualnych 50$ rocznie zrobi się np. 100$…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s