Film: Luce

Luce (Kelvin Harrison Jr.) to czarnoskóry nastolatek będący wzorowym uczniem. Uczestnik debat, pupil nauczycieli i dyrektora szkoły, kochany syn rodziców. Świetny zarówno w nauce jak i sporcie (członek drużyny lekkoatletycznej). Co ciekawe ten klasyczny “kujon” jest też lubiany w szkole, ma mnóstwo przyjaciół oraz jest darzony szacunkiem przez swoich rówieśników. Młodzieniec idealny?

Gdy jedna z uczennic po pewnej imprezie ma problemy z jedną z nauczycielek, Luce wstawia się za nią. Nauczycielka historii i WOS pani Wilson (Olivia Spencer) to inteligentny ale też ostry pedagog. Luce uważa jednak, że nie jest ona obiektywna i w swoich ocenach kieruje się stereotypami.

Pewnego dnia pani Wilson wzywa do siebie matkę Luca, by zgłosić jej swoje zaniepokojenie jedną z prac jej syna. Otóż jako bohatera eseju wybrał on bowiem afrykańskiego bojownika o wolność, który godzi się na zabijanie swoich oponentów politycznych. Okazuje się, że historia Luce jest bardzo skomplikowana. Został on bowiem adaptowany przez swoich białych rodziców w wieku 7 lat. A pochodzi z Erytrei, afrykańskiego państwa totalitarnego objętą wojną. Bardzo młody Luce aktywnie w niej uczestniczył. Jak się okazuje jego nowi rodzice bardzo długo wyprowadzali go z traumy jaką wywołały jego dziecięce przeżycia. Kolejny niepokojący fakt to ten, że pani Wilson postanowiła przeszukać jego szafkę i znalazła tam niedozwolone i potencjalnie niebezpieczne przedmioty.

To tylko początek konfliktu, który tak naprawdę jest pretekstem do podjęcia mnóstwa interesujących i trudnych tematów. Głównymi bohaterami, oprócz Luca i jego rodziców (także posiadających nieco inne filozofie życiowe), jest również nauczycielka. W tle jednak pojawia się wiele powiązań i dodatkowych faktów z życia wszystkich postaci głównych i kilku pobocznych.

Czego my tutaj nie mamy. Problemy związane z wychowaniem nastolatków, kwestia zaufania do ludzi oraz stawiania granic tego zaufania. Jak dużo rodzice wiedzą o swoich “idealnych dzieciach”, a nawet bardziej ogólnie, jak dużo wiemy o innych ludziach? Dochodzą też tematy związane z wychowaniem dzieci. Trud w nie włożony, a wartości, którymi należy się kierować (czy zawsze trzeba stawać murem za swoim dzieckiem, nawet jeżeli prowadzi to do konfliktu z przekonaniami, które wpajaliśmy swoim podopiecznym). Czy prawda zawsze jest najważniejsza… a właściwie czym jest prawda? Gdzie kończą się fakty, a zaczyna manipulacja? Jak można manipulować ludźmi, w tym także z wykorzystaniem dzisiejszych zdobyczy techniki? W końcu temat presji i oczekiwań rodziców, środowiska, otoczenia… aż po stereotypy i uprzedzenia oraz to czy Ameryka to naprawdę kraj nieograniczonych możliwości, gdzie każdy może być tym kim chce?

To tylko kilka najważniejszych motywów które znajdziecie w filmie… a jest tego jeszcze więcej…

Najmocniejszą stroną filmu jest jego scenariusz, który bazuje na sztuce teatralnej autorstwa J.C Lee (a jak pokazuje praktyka, scenariusze teatralne biją na głowę te filmowe). Co więcej cały film ogląda się jak thriller z mnóstwem zwrotów akcji, sprzecznych emocji oraz nieustannej rewaluacji poglądów na temat głównych postaci. Choć w fabule pojawia się wiele zdarzeń to nie wszystkie z nich są pokazywane. Dużo informacji dostajemy w formie relacji konkretnych bohaterów. Czy są to relacje prawdziwe? A nawet jeżeli są prawdziwe, to czy nie są przekazane w sposób stronniczy, wynikający z przekonań osoby opowiadającej?

Film od strony technicznej nie posiada żadnych fajerwerków 😉 ale głównie opiera się na scenariuszu, no i oczywiście aktorach. W rolach rodziców zobaczymy Noami Watts oraz Tima Rotha, a w roli nauczycielki Wilson, Octavie Spencer.

Gdyby się chcieć czegoś przyczepić to w kilku momentach napięcie delikatnie spada, no i końcówka nie jest tak mocna, jak kilka scen w trakcie seansu. Całość przydałoby się przypieczętować jakimś dobitnym akcentem.

Luce to film, który trzyma na krawędzi fotela mimo mało spektakularnej formy. A co najważniejsze, który nie daje rozwiązań, a wiele elementów fabuły zostawia w postaci niedomówień, przez co każdy widz musi wyrobić sobie własną opinię na temat bohaterów. Nie podsuwa też jednej jedynie słusznej prawdy o życiu, a zadaje wiele trudnych pytań które skłaniają do dalszej dyskusji po seansie.

Świetne kino, szczerze polecam.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej o filmie na: Filmwebie, IMDB

Jedna myśl na temat “Film: Luce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s