The Casting i Kara

Kilka dni temu zakończyła się Game Developers Conference. W trakcie jej trwania studio Quantic Dream, twórcy fantastycznego Heavy Raina, zaprezentowało demo technologiczne zatytułowane Kara. Silnik, na którym ono powstało, zostanie wykorzystany w ich następnej produkcji. Pokaz ten wzbudził sporo emocji w środowisku branżowym. Były one na tyle duże, że film przedarł się do portali/blogów nieco bardziej mainstreamowych. Oczywiście pojawiło się sporo komentarzy na ten temat, odnoszę jednak wrażenie, że większość zabierających głos nie do końca załapała dlaczego pokaz tej technologii budzi tyle emocji w środowisku developerskim. Postaram się więc zwrócić uwagę na te elementy, które umknęły większości, nie śledzących na bieżąco branży gier i po prostu zobaczyli kolejny “komputerowo wygenerowany trailer”.

Przyznam, że trochę zdziwiła mnie tak mało entuzjastyczna recepcja tej technologii. Jednak wydaje mi się, że udało mi się “wejść w buty” przeciętnego czytelnika. Oto więc moje spostrzeżenia i uwagi.

Czytaj dalej…

Nieuczciwi gracze :(

Inspiracją do powstania tej notki były wydarzenia, które miały miejsce po uruchomieniu pierwszej wersji statystyk online do gry Biznes Filmowy. Tekst pochodzi z tamtego okresu, jednak nie zdecydowałem się wówczas na jego publikację. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że warto jednak abyście go przeczytali, bo przemyślenia w nim zawarte, w ogólności, są jak najbardziej aktualne.

Czytaj dalej…

Dlaczego uwielbiam Buffy…

czyli Buffy the Vampire Slayer lub bardziej swojsko Buffy Pogromcę Wampirów.
Jeżeli czytając tę nazwę uśmiechacie się ironicznie i zastanawiacie się, jak serial o takim tytule można traktować poważnie… to przeczytajcie ten tekst… bo zapewniam, że można i to momentami “śmiertelnie” poważnie.

buffy, buffy the vampire slayer, buffy pogramoca wamipirów, dvd edycja kolekcjonerska
Miejsce kultu Buffy 😉 (Complete DVD Collection)

BtVS to kultowy serial o uczennicy szkoły średniej która… walczy z wampirami, demonami i innymi fantastycznymi stworami zamieszkującymi różne wymiary, zakochując się w międzyczasie w wampirze… a przy okazji niejednokrotnie ratując świat… Nie, nie przerywajcie czytania w tym miejscu. Wbrew pozorom to nie jest Zmierzch (choć nie da się ukryć, że twórcy tego drugiego zainspirowali się motywem z Buffy).

Jest to jedyny serial trwający kilka sezonów, który obejrzałem w całości (7 sezonów, 144 odcinki)… – 3 razy (i to już powinno dać Wam do myślenia – dla tych, którzy trafili na mój blog przypadkowo informuję, że jestem tak, ze dwa razy, starszy od przeciętnego fana Zmierzchu).

Dla jasności, powyższy opis, choć jest najczęściej spotykanym streszczeniem, nie do końca jest miarodajny, ponieważ bazuje, co najwyżej, na kilku odcinkach pochodzących z pierwszego sezonu. Z drugiej strony ciężko w kilku słowach oddać ducha, klimat, poruszane tematy, złożoność, pomysły i nawiązania czy też wszelkie zależności uniwersum stworzonego przez jego twórców.

Czytaj dalej…

Biznes Filmowy a darowizny

Do powstania tej notki zainspirował mnie mail od Oldhamera, który gra w Biznes Filmowy niemal od początku jego internetowej kariery. Dotyczył on tekstu opisującego zmiany w v0.7.5 gry, w kontekście darowizny. Postawił on w nim kilka pytań, które jak sądzą, mogły pojawić się też w Waszych głowach i skłoniły mnie do pewnych przemyśleń na ten temat.

Tak więc, jeżeli interesuje Was ile czasu kosztuje tworzenie takiej gry jak Biznes Filmowy? Jaka kwota będzie odpowiednia jako darowizna? W jaki sposób można przekazać datek i dlaczego nie można wysłać po prostu SMSa? To na te (i jeszcze kilka innych) pytań, znajdziesz odpowiedź w dalszej części wpisu.

Czytaj dalej…

Tomiga Blog ma już rok!

5 września 2010 roku pojawił się pierwszy wpis na tym blogu. Nosił on tytuł Wstępniak czyli po co blog. Niedawno minął więc rok od pojawienia się mojego prywatnego bloga w sieci. Pora więc na krótkie podsumowanie tej całej zabawy w blogowanie.
Na początku kilka twardych faktów.

Statystyki
Przez rok opublikowałem 85 wpisów, które zostały odwiedzone/przeczytane ponad 14 500 razy. Czy to dużo, czy mało? Ciężko mi stwierdzić. Na pewno znacznie więcej niż odwiedzin na mojej stronie domowej. Podobną liczbę wizyt zanotował mój, sztandarowy niekomercyjny projektu, czyli Biznes Filmowy ale zajęło mu to dwa razy więcej czasu.
Oczywiście nie jest tak, że każdy mój wpis przyciąga rzesze czytelników, niestety jak to w dzisiejszych czasach bywa nieco „reklamy” okazuje się bardzo pomocne. Stąd też najwięcej wejść zanotowałem 9 lipca, gdy to wrzuciłem w komentarzach na Polygami link do lajtowego wpisu na temat Wiedźmina 2.
Najwięcej odwiedzin w miesiącu przypadło na wrzesień 2010 i było to 2274 wejścia. Wynikało to najprawdopodobniej z faktu, że w tym też miesiącu opublikowałem najwięcej, bo aż 17, wpisów.
W 85 wpisach użyłem 397 tagów (czyli słów kluczowych) do opisu ich zawartości. Najczęściej pojawiającymi się słowami są: recenzja, film, Wrocław i… Sony. Jeżeli chodzi o kategorie to najwięcej należało do następujących: Film oraz Gry i konsole (przy czym do tej drugiej, trafiały też teksty dotyczące Biznesu Filmowego). Najwięcej komentarzy pojawiło się pod pierwszą części ubiegłorocznej relacji z IFA (choć nie jest to porażająca ilość 😉
Niestety nie znalazłem statystyk dotyczących ocen wpisów, więc w tej chwili ciężko mi stwierdzić, które z nich były najlepsze okiem czytelników. (Jeżeli ktoś wie jak znaleźć takie statystyki na wordpress.com to chętnie się tego dowiem).

Czego się nauczyłem
Przede wszystkim tego, że blogowanie to wbrew pozorom dosyć ciężki kawałek chleba (no, ja na szczęście nie muszę się z tego utrzymywać) i strasznie czasochłonne zajęcie. W szczególności dotyczy to relacji multimedialnych (z duża ilością zdjęć) gdzie masę czasu pochłania obróbka i przygotowanie tychże do publikacji. Samo redagowanie tekstu również nie jest proste i niestety pomimo kilkukrotnego czytania przed wrzuceniem ich online, nadal robię mnóstwo błędów, a w szczególności literówek. (Na szczęście moja KaTe, jak tylko znajdzie czas na przeczytanie moich wypocina, daje mi znać o tym co jej zdaniem należy poprawić).

Co się udało
Blog nadal funkcjonuje. W zależności od dostępnego czasu rzadziej lub częściej pojawiają się na nim wpisy… ale się pojawiają. Kilku znajomych nawet śledzi pojawiające się na nim teksy co też mogę uznać za osobisty sukces :).

Co się nie udało
Głównie ze względu na brak czasu nie udało mi się sporządzić relacji z wakacji. Zarówno tych ubiegłorocznych (hiszpańskie Costa del Sol) jak i tegorocznych z Polski Wschodniej. Być może w jakieś długie, zimowe wieczory uda mi się to nadrobić (… choć ja akurat nie mam problemów z zagospodarowaniem długich zimowych wieczorów – są one zdecydowanie przereklamowane). Oprócz większych wpisów brakuje mi też czasu na te mniejsze… kilku recenzji filmowych nie udało się dokończyć i również czekają na lepsze czasy.

Osiągnięcia
Przez roku mam też małe sukcesy. Moje dwa wpisy dotyczące tabletów doczekały się „przedruku” na innych (większych) portalach. Pierwszy z nich „O tabletach słów kilka” znajdziecie w internetowej wersji Chipa. Drugi, dotyczący pierwszych wrażeń z użytkowania Asus Transformera również wylądował na chip.pl a także na fandroid.com.pl

Co dalej
Ogólnie idea bloga się sprawdza. Jest to miejsce gdzie mogę od czasu do czasu naskrobać co nieco o rzeczach, które mnie nurtują lub napisać jakiś dłuższy wpis dotycząc Biznesu Filmowego. Niektóre teksty np. ten dotyczący zawiłości WordPressa przydały się kilku osobom (tak przynajmniej wynika z komentarzy) więc cieszę się, że nie generuję tylko elektronicznego spamu  ale komuś na coś te wpisy się czasami przydają. Co prawda nie na wszystko zawsze wystarcza czasu (prace nad nową wersją Biznesu Filmowego są naprawdę zasobożerne… upps wygadałem się 😉  ale mam nadzieję, że nadal będę znajdował wystarczającą jego ilość aby napisać coś mniej lub bardziej ciekawego, a czasami może i przydatnego.

Śmierć idei internetu


Wpisy na swoim prywatnym blogu traktuje hobbistycznie. Nie zarabiam na nich, wiec nie specjalnie zależy mi na sztucznym podbijaniu klikalności. Nie mniej od czasu do czasu (choć ostatnio była mała posucha) napisze tekst który, moim zdaniem, jest na tyle interesujący, że warto się nim podzielić z szerszym gronem czytelników. Dlatego też, nie ma specjalnych oporów, aby wrzucić na innych blogach/portalach link,  w komentarzach do konkretnej notki. Oczywiście staram się to robić tematycznie. Jeżeli wpis dotyczy filmu ląduje na portalu lub w temacie poświęconym temu zagadnieniu, podobnie jest z grami lub tekstami dotyczącymi szeroko pojętej technologii. Mimo wszystko te moje „linkowanie” nie zawsze jest właściwie odbierane (i czasami mi się za nie obrywa ;). Oczywiście po części można to zrozumieć (patrząc choćby na fora największych portali) gdzie zamiast dyskusji spam goni spam. Jednak tutaj skupmy się na stronach i witrynach tematycznych czyli z nieco mniejszą i bardziej egalitarną publiką.

Czytaj dalej…

Jak iPod zabił rynek odtwarzaczy mp3

Padł mi w ostatnich dniach posiadany od kilku lat odtwarzacz mp3. Trudno, zdarza się. Nie był zbyt zaawansowany technologicznie ale spełniał wyśmienicie moje oczekiwania. Był mały (pasował do każdej kieszeni), na baterie (można było w łatwy sposób wymienić w każdej sytuacji) i mieścił wystarczającą liczbę utworów (2 GB). Dodatkowo podłączony do komputera widziany był jak dysk USB, więc do zrzucania plików nie było mu potrzebne żadne iTunes. Idealne mobilne urządzenie do słuchania muzyki.
W związku z zaistniałą sytuacją, nie pozostało mi nic innego jak rozejrzeć się za nowym odtwarzaczem posiadającym podobne cechy. I tutaj pojawił się problem. Szybki rekonesans potwierdził moje niesprecyzowane obawy, że w przeciwieństwie do tego co było dostępne w sprzedaży jeszcze kilka lat temu, wybór spośród takich urządzeń jest bardzo ograniczony.

Czytaj dalej „Jak iPod zabił rynek odtwarzaczy mp3”

O tabletach słów kilka

Rozpocznę ten tekst od małego wyjaśnienia kwestii po co komu tablet. Praktycznie od pierwszych wzmianek o iPadzie część ludzi kwestionowała użyteczność takiego urządzenia. Czy słusznie? Odpowiem tak, skoro nie widzisz,  drogi czytelniku, jego sensownego zastosowania to prawdopodobnie nie jest to urządzenie dla Ciebie. Ja, jednak, jestem w stanie znaleźć kilka enklaw, gdzie powinien się on sprawować lepiej od komputera, czy notebooka. I jestem w stanie wydać na to pieniądze. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że jest to sprzęt służący głównie do konsumpcji treści, a nie kreacji. Dlatego należy go traktować w kategorii tylko gadżetu i to nie pierwszej… ale gdzieś tak piątej kategorii w hierarchii potrzeb.

Skoro wyjaśniliśmy sobie już sensowność posiadania takiego urządzenia czas na krótkie przedstawienie aktualnej sytuacji na tym młodym ale ciekawym rynku.

Czytaj dalej…

Projektowanie gier nie jest jednak proste

Do tytułowego wniosku doprowadziły mnie ostatnie wydarzenia związane z Biznesem Filmowym. Dla niewtajemniczonych jest to gra strategiczno-ekonomiczna, którą tworze hobbystycznie, z krótszymi lub dłuższymi przerwami, już od kilkunastu lat (pierwsza wersja powstała jeszcze na Commodore 64 w 1993 roku).

W ciągu tych kilkunastu lat produkcja ewoluowała, dojrzewała oraz otrzymywała kolejne funkcje. Jej mechanika stawała się coraz bardziej skomplikowana ale dzięki uwagom i sugestiom graczy osiągnęła pewien stabilny poziom.

Przez ten okres, tak mi się przynajmniej wydawało, udało się dopracować algorytmy rządzące tym uniwersum aby, z jednej strony były grywalne i przystępne dla graczy okazjonalnych (casualowych), z drugiej dosyć realistyczne (jak na tak kameralną produkcję) dla fascynatów kina. Hardcorowcy lubiących śrubować wyniki i osiągnięcia też znajdą tam coś dla siebie. Wydawało się więc, że prace powoli dobiegają końca i oprócz kilku „bajerów”, które miały zostać dodane w kolejnych odsłonach, gra zbliżała się do mitycznej wersji 1.0 (czyli takiej, którą uważam za całkowicie skończoną :)) Z taką myślą żyłem do tego tygodnia, kiedy to nagle, dzięki sieciowemu serwisowi ze statystykami graczy – BFStats, pojawiło się coś co kompletnie wywróciło moje postrzeganie na swoją dotychczasową pracę. Czytaj dalej…

Copyright by Tomiga 2010

Całkiem niepostrzeżenie mamy już roku 2011 ;). Wypadało by więc zrobić jakieś podsumowanie ubiegłego roku. Pewnie nie uda mi się tego zrobić dla wszystkich ważnych dziedzin życia dlatego też dzisiaj skupię się może na moich dokonaniach hobbystyczno-programistycznych. Cóż więc udało mi się zrobić w tamtym roku. Patrząc z perspektywy czasu całkiem dużo…

Czytaj dalej…

Lanet (Internetia) „Szybki internet za 1 zł/mies.” – zadanie z matematyki

Dzisiejszy wpis wymaga odrobinę skupienia. Z okazji mojego „dnia płacenia rachunków”, historia o konstruowaniu oraz czytaniu umów, wraz z propozycją zadania maturalnego z matematyki. Czytaj dalej…

Jak nie kupiłem Move’a

15 września czyli dzień oficjalnej premiery nowego kontrolera ruchowe dla konsoli PlayStation 3 – Playstation Move. Jak już wspominałem nowa zabawka pojawiła się na mojej liście zakupów. Zgodnie z zapewnieniami Sony w dzień premiery towaru powinno być pod dostatkiem. Uspokojony takim wiadomościami oraz wierząc w profesjonalizm Polskiego oddziału Sony (promocja PS, lokalizacja gier, polski PSN) na zakupy udałem się w środę po pracy czyli dokładnie w oficjalny dzień premiery (powszechnie wiadomo, że Saturny i Media Markty lubią czasami wystawić towar nieco wcześniej, więc można było próbować we wtorek zajrzeć do tych sklepów). Jak wyglądała sytuacja. Nieciekawie – jak się pewnie domyślacie po tytule tego wpisu. We Wrocławiu po godzinie 17 nie można było już kupić samego kontrolera (zestaw startowy z kamerką mnie nie interesował – kamerkę już mam).

Dokładna rozpiska:

  • Saturn Magnolia (po 17 był już ostatni zestaw z kamerką) jak się dowiedziałem później „różdżki” skończyły się o 15.
  • Vobis Magnolia (były tylko zestawy)
  • Galeria Dominikańska (Media Markt) – samych różdżek nie było (zestawy były)
  • Saturn Pasaż Grunwaldzki – same zestawy, kontrolerów oddzielnie już nie było
  • Vobis Pasaż Grunwaldzki – też tylko zestawy
  • w Empikach (w Pasażu i Magnolii) nie wiedzieli co to jest Playstation Move.

Na dodatek w Vobisie w Pasażu miała się odbyć oficjalna prezentacja o godzinie 18. Tak przynajmniej twierdziła Polygamia Gamezilla (tutaj drugie źródło informacji) w jednym z wpisów sprzed kilku dni. Akurat kilka minut po 18tej byłem w Pasażu…, a w Vobisie pustki – nic się nie działo. Co ciekawe jak wróciłem do domu sprawdziłem Polygamię i wpis w którym była informacja o imprezach (główna miała się odbyć w Warszawie)… a tu niespodzianka – część wrocławska została usunięta ze wpisu… bez żadnego wyjaśnienia. Nie ładnie panowie, ja rozumiem że zaczęliście współprace z Vobisem ale z czystej dziennikarskiej rzetelności wypadało by napisać kilka słów o powodach takiego stanu rzeczy. Muszę się pokajać, pełna informacja była (i nadal tam jest) na Gamezilli. Na Polygamii była tylko informacja o imprezie warszawskiej, zwracam więc honor dziennikarzom Polygamii. (Choć moje wpisy na ich forum zdarzało im się cenzurować – nie, nie było tam wulgaryzmów – więc stąd mój sceptycyzm. Wygląda na to, że za dużo portali growych czytam. Co prawda dobrze jest mieć różne źródła informacji – byle ich później nie mieszać ;).

Na zakończenie krótka refleksja na temat dystrybucji Sony. Niestety tym razem polski oddział „nie dał rady”. Ciężko stwierdzić (nie znając informacji od środka) gdzie był problem ale wygląda na to, że nie do szacowano zapotrzebowania… Czyżby nie wierzono, że nowy kontroler sprzeda się wśród tak zwanych hardcorowych graczy. (Stąd sporo zestawów z kamerką czyli dla nowych użytkowników).

Na mój mały rozumek nie wymagało wielkiej filozofii domyślenie się że:
a) część graczy już ma kamerkę (kupioną np. ze świetnym EyePet’em) – więc nie będą zainteresowani zestawem startowym
b) nawet nowi gracze kupujący zestaw z kamerką będą chcieli kupić drugi kontroler (drugi kontroler przydaję się przy sporej ilości gier – np. z zestawu Sports Champions lub, po prostu, aby móc pograć z drugą osobą np. w ping ponga) – nie wspominam już o sporadycznych przypadkach zakupu 4 różdzek (rozgrywka na dwóch graczy np. walki gladiatorów)

Jedyny plus tego zmarnowanego, na odwiedzinach galerii handlowych, wieczoru to fakt, że przez chwilkę mogłem pograć w Sports Champions, a konkretnie w ping ponga. Pierwsze wrażenia na żywo – naprawdę daje radę!

Wstępniak czyli po co blog

1. Motywacja

Eksperyment czas zacząć! Blog przez długi czas kojarzył się z niezbyt interesującymi wynurzeniami młodych (a wręcz bardzo młodych) ludzi na tematy, łagodnie rzecz ujmując, mało ciekawe. Z czasem jednak coraz więcej osób mających coś ciekawego do powiedzenia zaczęło dzielić się swoją wiedz, wrażeniami czy też przemyśleniami w takiej formie. Dzisiaj jest to jak najbardziej poważna forma pisana/dzielenia się myślami którą używają politycy, celebryci, czy wszelkiego rodzaju specjaliści.
Zastanawiacie się zapewne dlaczego ja postanowiłem pisać bloga? Nawet jeżeli się nie zastanawiacie to i tak Wam to opisze. Poniżej znajdziecie listę najważniejszych powodów z kilkoma zdaniami wyjaśnienia.

Czytaj dalej…