Archiwum

Posts Tagged ‘3D’

Film: Thor: Ragnarok (3D IMAX)

12 listopada 2017 Dodaj komentarz

Zachęcony bardzo entuzjastycznymi recenzjami znajomych dotyczących nowego Thora postanowiłem wybrać się na seans do kina. Dodatkowa okazja, która skłoniła mnie do tego kroku to chęć przetestowania nowo otwartego i pierwszego we Wrocławiu IMAX. Niestety Blade Runner nie załapał się na IMAX-ową premierę we Wrocławiu stąd poszliśmy na Thor. W skrócie nie jest to takie cudo na jakie wielu go maluje (chodzi o film a nie IMAXa).

Czytaj dalej…

Reklamy

Film: Czarownica 3D (Maleficent)

6 czerwca 2014 1 komentarz

czarownicaChcielibyście zobaczyć bajkę w wersji reżyserskiej? Takiej, która rozszerza świat znanego uniwersum o historię, która nie znalazła się w oryginale? To macie właśnie taką okazję…

Dzisiejsze bajki w kinach z grubsza można podzielić na dwie kategorie. Bliskie oryginałowi adaptacje albo postmodernistyczne wariacje na temat znanych motywów. W przypadku Czarownicy mamy do czynienie z nieczęsto spotykanym podejściem, gdzie klasyczna baśń została opowiedziana z nieco innej perspektywy – perspektywy czarnego charakteru, który przez to staje się bardziej wielowymiarową i ciekawszą postacią.

Czytaj dalej…

Film: Grawitacja 3D (Gravity)

31 października 2013 2 Komentarze

grawitacjaAlfonso Cuarón, którego cenię przede wszystkim za świetny I Twoją matkę też (Y tu mamá también), choć zapewne szerszej publiczności lepiej kojarzy się jako reżyser Harrego Pottera (Harry Potter i więzień Azkabanu) lub Ludzkich Dzieci, tym razem sięga w przestrzeń kosmiczną. W tym nieprzyjaznym człowiekowi miejscu umieszcza dwójkę znanych aktorów Sandrę Bullock i George’a Clooney’a.

Czytaj dalej…

Film: Wielki Gatsby 3D (The Great Gatsby)

25 Maj 2013 7 Komentarzy

great gatsbyNajnowsza produkcja Baza Luhrmanna to melodramat dziejący się w Nowym Jorku w teorii w latach 20 ubiegłego wieku aczkolwiek przetworzonych przez wizję reżysera i lekko uwspółcześnionych. To film o nieszczęśliwej miłości, pogoni za marzeniami i obsesji wielkiego człowieka. Reżyser ten słynie głównie z brawurowych ekranizacji musicali takich jak Moulin Rouge! czy Romeo i Julia.

Niestety tym razem nie udaje się mu powtórzyć swoich wcześniejszych wyczynów. Film lekko rozczarowuje. Pomimo całego przepychu scenograficznego, nowoczesnego montażu, pełnych kolorów kadrów, dobrej muzyki film się dłuży i w wielu momentach nuży.

Czytaj dalej…

Film: Hobbit: Niezwykła podróż (Hobbit: An Unexpected Journey) 3D 48fps

2 stycznia 2013 1 komentarz

Książkowego Hobbita, choć czytałem go bardzo dawno temu, wspominam bardzo sympatycznie, jako szybko przyswajalną powieść przygodową będącą świetnym wstępem do tolkienowskiej trylogii. Po najnowszym filmie Jacksona spodziewałem się czegoś podobnego… lekkiej i zabawnej opowieści z dużą ilością przygody. Co prawda gdy dowiedziałem się, że wyjdzie z tego trylogia zacząłem wietrzyć jakiś podstęp no ale w końcu reżyserowi filmowego Władcy Pierścieni można dać spory kredyt zaufania.

Jako gadżeciaż postanowiłem wybrać się na najbardziej „wypasioną” wersję czyli 3D w 48 klatkach na sekundę oczywiście w oryginalnej wersji językowej. Jak to się więc skończyło?

Czytaj dalej…

Film: Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów 3D (Ice Age: Continetal Drift)

4 sierpnia 2012 1 komentarz

Nigdy nie byłem wielkim fanem tej serii. Pierwszą część traktowałem jako bardzo przeciętną produkcję żerującą na popularności Shreka. Stąd też drugą i trzecią kontynuację kompletnie pominąłem gdyż nie miałem ochoty ich oglądać. Na czwartą część tej animacji wybrałem się tylko z jednego powodu. Miałem nie wykorzystany karnet na film 3D, który tracił swoją ważność, a nic ciekawszego w odpowiadających mi porach nie grali.

Czytaj dalej…

Film: Avengers 3D

13 Maj 2012 3 Komentarze

Na wstępie od razu zaznaczę, że nie jestem fanem komiksów w ogólności, a amerykańskich, z ich superbohaterami, w szczególności. Avengers znalazł się na mojej liście filmów do obejrzenie głównie ze względu na postać reżysera czyli Jossa Whedona (twórce Buffy).

Do seansu byłem przygotowany tylko częściowo. Wiedziałem, że Avengers łączy ze sobą losy kilku postaci ze świata komiksów stworzonych przez Marvella. Wcześniej obejrzałem przygody dwóch z nich: Thora, który bardzo mi się podobał oraz Kapitana Ameryki, który podobał mi się już mniej (na tyle mało, że nie chciało mi się nawet robić wpisu na jego temat). O pozostałych postaciach (Iron Man, Hulk, Czarna Wdowa) tylko słyszałem co nieco.

Czytaj dalej…

Film: Thor 3D

4 Maj 2011 2 Komentarze

Nie jestem fanem komiksów, a już w szczególności tych o amerykańskich superbohaterach. Nie bardzo też rozumiem, aż tak dużej ich popularność oraz kultu tych wszystkich „menów”, którzy różnią się jedynie wdziankiem oraz fantastycznymi mocami. Jedynie Batman, w animowanych filmach Warner Bros, przykuł moją uwagę ze względu na swoją naturę i walkę ze swoimi zwykłymi ludzkimi słabościami. Inni superbohaterowi ani mnie ziębią ani grzeją. Dlatego też na najnowszy film osadzony w uniwersum z komiksów Marvella prawie w ogóle nie zwróciłbym uwagi gdyby nie dwa wydarzenia. Pierwsze, to wizyta mojego starego kumpla, który lubi filmy akcji, a druga to fakt, że reżyserem tego obrazu jest Kenneth Branagh. W szczególności ten drugi punkt przekonała mnie do tego, aby zaryzykować i wybrać się do kina. W końcu nadworny „reżyser szekspirowski” nie może przecież „wypuścić” byle czego.

Faktycznie dopiero po seansie zrozumiałem dlaczego Branagh zgodził się na wzięcie udziału w tak komercyjnym przedsięwzięciu. Pod postacią mitologii nordyckiej mamy tutaj bowiem bardzo szekspirowskie dramaty. Obsesja władzy, wielka polityka, wybory które doprowadzają do tragedii, zdrada oraz powinność i obowiązki wobec własnego ludu. Typowe motywy znane ze sztuk angielskiego klasyka.

Obsada nie zawodzi i sprawia kilka miłych niespodzianek. Oprócz takich gwiazd jak Hopkins, Portman oraz Skarsgarda (świetna, choć niewielka, rola dr Selviga) mamy tutaj w głównych rolach nieco mniej znanych ale całkiem obiecujących aktorów. Mocno gwiazdorzący Chris Hemsworth który, nawet ja muszę to  przyznać, jest niezłym „ciachem”, świetnie wcielił się w butnego, narwanego, a zarazem wzbudzającego sympatię władcę piorunów. Można powiedzieć, że mamy nowego Brada Pitta z młodzieńczych lat. Bardziej skomplikowaną psychologicznie rolę jego brata, Lokiego, z powodzeniem natomiast odtwarza Tom Hiddleston.

Choć w tle rozgrywają się prawdziwie szekspirowskie dramaty to duża część filmu jest poprowadzona lekko, z dużym poczuciem humoru, a często nawet przymrużeniem oka. Co oczywiście należy zaliczyć na plus tej, generalnie, rozrywkowej produkcji.
Jeżeli chodzi o efekty specjalne to zarówno Asgard jak i królestwo lodowych gigantów jest… monumentalne. Kilka ciekawych scen batalistycznych również się znajdzie. Jest ich tyle aby usatysfakcjonować miłośników wrażeń wizualnych, a z drugiej strony starczyło jeszcze miejsca na dialogi i fabułę. Z kategorii technicznych dobrze prezentują się też zdjęcia wraz z ciekawymi ujęciami kamery.
Niestety jak w przypadku większości produkcji 3D nie jest ona tutaj niezbędna. W dwóch wymiarach film nic nie straci.

Dziełko to może nie jest strasznie odkrywczy ale z jednej strony dostarcza rozrywki na przyzwoitym poziomie, a z drugiej, nie czuje się tutaj hollywodzkiej pustki przekazu.
Tym razem wystawiam 7+ co jest mały wyjątkiem od reguły w mojej skali (bez znakowej). Najnowszy film Branagha mimo wszystko wybija się spośród większości komiksowych ekranizacji, z drugiej, ósemka to chyba jednak ciut za dużo.

Komu powinien się spodobać:

  •   miłośnikom ekranizacji komiksów,
  •   fanom kina akcji gdzie jest miejsce nie tylko na efekty specjalne,
  •   poszukujących letniej rozrywki na dobrym poziomie,
  •   szekspirowskie dylematy w „fantastyczno-mitologicznej” oprawie

Kto powinien unikać:

  •  fanatycy mitologii nordyckiej (patrz postscriptum)

Moja subiektywna ocena: 7+/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie:  Thor na FilmwebieThor na IMDB

P.S. Podobno film częściowo został zbojkotowany przez fanów mitologii nordyckiej… nie do końca rozumiem dlaczego, skoro była to ekranizacja amerykańskiego komiksu, który powstał na kanwie tej mitologii – więc obrażanie się za to, że jeden z aktorów grających nordyckiego boga jest czarnoskóry jest cokolwiek nie na miejscu.

Tron: Dziedzictwo 3D

16 stycznia 2011 Dodaj komentarz

Po przypomnieniu sobie oryginalnego Tronu, pomimo całego sentymentu jakim go darzę, nie miałem zbyt wielkich oczekiwań, wybierając się na jego kontynuacje.  Nawet mimo tak sceptycznego nastawienia  i tak nie wszystkim im sprostał. Co zawiodło? Prawie wszystko. Przede wszystkim zatracił całą „kultowość”. Odniesień i smaczków, co prawda, kilka się znajdzie ale prawdę powiedziawszy więcej do Gwiezdnych wojen czy Matrixa, niż do świata wykreowanego w oryginalnym Tronie. Praktycznie zniknęła cała technologiczna otoczka w opisie tego świata. Fakt,  w oryginale, po latach brzmiała ona nieco archaicznie i momentami śmiesznie ale mimo wszystko była to jakaś pozostałość po ówczesnym sposobie postrzegania technologii. Troszkę więc tego szkoda, choć rozumiem, że nowa wersja kosztowała więcej i musiała trafić do szerszej publiczności niż pierwowzór.

Fabularnie już przed seansem można było przewidzieć, że raczej dobrze nie będzie. I szczerze, nie byłoby źle (jak na mało wymagający film z efektami) gdyby nie mnóstwo schematycznych i banalnych scen oraz dialogów. Najbardziej przeszkadzały mi rozwiązania „momentów kulminacyjnych” w scenariuszu, które były kompletnie z „czapy” – jakby nikt nie przejmował się wyjaśnieniem widzowi, że akurat to jest w tym momencie możliwe. Brak jakiegokolwiek szacunku dla odbiorcy i choćby próby zachowania pozorów, że scenarzyści choć przez moment zastanawiali się nad mechanizmami jakimi kieruje się ten świat.

Sceny akcji, choć dosyć widowiskowe, to jednak kompletnie nie trzymały w napięciu. Tak jak by ktoś dorobił do tego filmu „walki na dyski” oraz „światłocykle” tylko ze względu na to, że jest to Tron i trzeba je pokazać w filmie. Zero emocji i zaangażowania widza w to, czy bohaterom się uda przetrwać, te „teoretycznie trzymające w napięciu sekwencje”.

Ponad 120 minut seansu to w tym wypadku za dużo. Film jest nieco rozlazły, a przez brak napięcia zarówno emocjonalnego jak i wynikającego z akcji, momentami przynudza. Do tego trzeba dodać brak dystansu twórców do oryginału (mamy przecież erę postmodernizmu) i stosunkowo mało smaczków dla starszych widzów.

3D… niestety mało widowiskowe i jakoś nie specjalnie rzucało się w oczy.

Tak więc czy są jakiekolwiek powody aby jednak obejrzeć ten film? Na szczęście są… ale dosłownie dwa. Pierwszym z nich to strona wizualna, która mocno odświeżona nadal ma swój niepowtarzalny i oryginalny klimat. Efekty same w sobie może nie rzucają na kolana ale sam design i wysmakowanie całości wzbudza szacunek  i zostanie już pewnie znakiem rozpoznawalnym tego film. I właśnie do niej  jeszcze długo będą pojawiać się nawiązania.

Drugim i chyba nawet jeszcze lepszym elementem jest muzyka zespołu Daft Punk. Ten francuski duet odszedł tutaj nieco od swojego syntetycznego stylu na rzecz aranżacji orkiestrowych ale moim skromnym zdaniem (w przeciwieństwie do zdania fanów tego zespołu – którzy spodziewali się czegoś innego) był to bardzo dobry ruch. Muzyka, nadal elektroniczna, dzięki zaangażowaniu całej orkiestry nabiera epickiego rozmachu i bez wątpienia nadaje wiele uroku całemu filmowi. Ponadto bardzo dobrze słucha się jej również bez obrazu (Soundtrack polecam wszystkim miłośnikom dźwięków elektronicznych, którzy nie uciekają od razu, gdy nagle usłyszą żywe instrumenty).

Warstwa wizualna (a konkretnie design –  a nie efekty jako takie) oraz muzyka ratują ten film od sporej klapy – dlatego jeżeli już chcecie go zobaczyć, to warto to zrobić na dużym ekranie i z dobrym nagłośnieniem.

Komu się powinien spodobać:

  • miłośnikom dobrej muzyki łączącej dźwięki syntetyczne z aranżacją orkiestrową,
  • miłośnicy sztuk audiowizualnych i sztuki nowoczesnej,

Kto powinien unikać:

  • wymagających choć odrobiny wysiłku od scenarzystów tworzących nowe światy,
  • technomaniacy liczący na dobre sci-fi
  • oczekujący interesującej fabuły i dialogów
  • nastawiających się na emocjonujące przeżycia
  • liczący na utrzymanie „kultowości” oryginału

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie:  Tron: Dziedzictwo na Filmwebie, Tron Legacy na IMDB

Zaplątani 3D

6 grudnia 2010 1 komentarz

Nie da się ukryć, że po Shreku nic już nie jest takie same w świeci filmów animowanych. Po kolejne shrekopodobne produkcje sięgam jednak z rozwagą, głównie z obawy o kalkę gdzie zmieniają się tylko bohaterowie oraz tło akcji. Z pewną taką nieśmiałością, skuszony dosyć wysokimi ocenami, postanowiłem wybrać się jednak na Zaplątanych czyli uwspółcześnioną wersje Roszpunki. Historia o długowłosej blondynce zamkniętej w wysokiej wieży, na szczęście, nie rozczarowuje. Spece od Disneya nadal potrafią tworzyć piękne i emocjonujące opowieści.

Ta klasyczna historia została podano lekkiemu liftingowi. Na szczęście tak delikatnie i ze smakiem, że miłośnicy tradycji nie powinni być oburzeni, a i wszyscy przyzwyczajeni do współczesnych produkcji również będą usatysfakcjonowani. Momentami jest ckliwie, często dynamicznie (pościgi/ucieczki inspirowane Prince of Persia), a przez większość czasu bardzo zabawnie. Dzieło to nie jest może tak przełomowe jak wspomniany Shrek ale łączy najlepsze elementy znane z klasycznych animacji, z tym, do czego przyzwyczaiły nas bajki z ostatnich lat. Od strony technicznej to state of the art. Wizualnie po prostu bajka, ale tego po spadkobiercach duchowych Disneya można się było spodziewać. Trzeci wymiar użyta został z  rozwagą i tam gdzie to zasadne pokazuje pazurki. W sumie do niczego nie można się przyczepić (no może trochę za dużo piosenek, które nie są, aż tak przebojowe jak sam film).

Polecam dużym i małym – na pewno będzie to mile spędzone sto minut.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Zaplątani na Filmwebie, Tangled na IMDB

Kategorie:Film Tagi: , , , ,

Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga’Hoole

19 października 2010 Dodaj komentarz

Tak się składa, że zostało mi jeszcze sporo karnetów na seanse filmowe, które muszę wykorzystać w dosyć krótkim czasie. Ostatnio ich liczba mnie nieco przytłoczyła i czas było w końcu wybrać się na coś do kina (choć repertuar zbytnio nie rozpieszczał). Wśród karnetów ostały się również te na filmy 3D. Ze skromnej oferty produkcji w tym formacie padło w końcu  na Legendy sowiego królestwa… I trzeba przyznać, że był to bardzo trafny wybór. Jest to bajka, o sowach jak się pewnie domyśliliście po tytule, wyreżyserowana przez Zacka Snydera znanego z „300” czy choćby „Świtu żywych trupów„. Reżyser ten do tej pory kojarzony był z nieco bardziej „krwawymi filmami” i tym razem opowiadana historia która, mimo że skierowana dla dzieci, jest nieco mroczniejsza, niż mogłoby się wydawać po jej tematyce.

Sama fabuła zbytnio nie rozpieszcza i jest dosyć standardowa (jak to w filmach dla najmłodszych). Widać w niej mocne inspiracje Władcą Pierścieni. Mamy więc mityczne siły światła i cienia, które kiedyś zostały pokonane ale znów się odradzają i rosną w siłę, aby przejąć władze nad światem. Oprócz motywów, które spotykamy w każdej baśni dla dzieci, z tych nieco mnie ogranych, jest historia dwóch braci, którzy w pewnym momencie obierają inne ścieżki życiowe. Fabularnie jest więc przeciętnie, jednak prawdziwa uczta czeka tutaj na miłośników grafiki i animacji komputerowej. Film wizualnie, w wielu miejscach, zachwyca. Nawiązania do ekranizacji trylogii nakręconej przez Petera Jacksona widać również i tutaj, a w szczególności – kolorystyce. Przez większość sensu jest mroczno i ponuro – co w natłoku kreskówkowych produkcji dreamworksa lub disneya jest ciekawą odmianą. Graficy i animatorzy przedstawiają nam różne oblicza świata, fantastycznie odwzorowano wszystkie żywioły: ziemię, ogień, morze wraz ze sztormami i powietrze gdzie rozgrywa się spora część akcji… Wisienką, na przysłowiowym, torcie są główni, puchaci bohaterowie… czyli różnego rodzaju sowy. Akcja w wielu ujęciach odbywa się w przestworzach, a nieustanny ruch/lot kamery jest bardzo dynamiczny i pełny widowiskowych sekwencji. Walki podniebne wraz z dobrze wykorzystanymi efektami 3D (w końcu jakiś film gdzie nie musiano ich wrzucać na siłę) dostarczą wrażeń wszystkim miłośnikom takich klasyków jak Top Gun czy Błękitny grom.

Jeżeli chcecie się wybrać na coś w 3D, to zdecydowanie, jest to jedna z najciekawszych obecnie dostępnych produkcji.

Komu może się spodobać:

  • wszystkich zachwycającym się możliwościami dzisiejszej grafiki i animacji komputerowej,
  • jeżeli chcesz zobaczyć film 3D i nie żałować wydanej mamony to nie powinieneś się zawieść,
  • wersja 2D też się spokojnie obroni,
  • dla miłośników widoków z lotu ptaka oraz walk w przestworzach

Kto powinien unikać:

  • film, mimo że bajka, jest jednak nieco mroczny i być może nie do końca odpowiedni dla najmłodszych widzów

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga’Hoole na Filmwebie, Legend of the Guardians: The Owls of Ga’Hoole na IMDB

IFA 2010 część 3: O stoiskach – wystrój, design i zawartość

7 września 2010 1 komentarz

Trzecia część relacji z targów IFA 2010 dotyczyć będzie najciekawszych stoisk oraz co interesującego można było tam znaleźć. Dla przypomnienia poniżej pełny planu relacji

1. Wstęp, tablety, e-czytniki i komórki
2. 3D, gry oraz kontrolery ruchowe
3. O stoiskach – wystrój design i zawartość
4. Ciekawostki, podsumowanie oraz bonus
Czytaj dalej…

IFA 2010 część 2: 3D, gry i kontrolery ruchowe

6 września 2010 5 Komentarzy

Dzisiaj część druga relacji z naszej wyprawy na IFe 2010. Tym razem poświęcona technologiom 3D oraz grom.
Dla przypomnienia, oto spis treści wszystkich planowanych wpisów.

1. Wstęp, tablety, e-czytniki i komórki
2. 3D, gry oraz kontrolery ruchowe
3. O stoiskach – wystrój, design i zawartość
4. Ciekawostki, podsumowanie oraz bonus
Czytaj dalej…

%d blogerów lubi to: