Walc z Baszirem (Vals im Bashir) vs Jeszcze dzień życia (Another Day of Life)

Obejrzenie adaptacji książki Ryszarda Kapuścińskiego Jeszcze dzień życia skłoniło mnie w końcu do nadrobienia zaległości i zapoznanie się z klasyką animacji wojennej, głośnym, izraelskim filmem w reżyserii Ali FolmanaWalc z Baszirem. Po seansie polskiej produkcji na festiwalu Nowe Horyzonty od razu wielu widzom nasunęły się porównania do filmu opowiadającym o konflikcie izraelsko-libańskim. I choć na pierwszy rzut oka obie produkcje mają ze sobą wiele wspólnego (film traktujący o konflikcie wojennym, z elementami dokumentalnymi nakręcony w formie animacji) to mimo wszystko oba te filmy dosyć istotnie się od siebie różnią.

Czytaj dalej „Walc z Baszirem (Vals im Bashir) vs Jeszcze dzień życia (Another Day of Life)”

Reklamy

Film: Jeszcze dzień życia (Another Day of Life)

W trakcie tegorocznych Nowych Horyzontów miał miejsce pokaz specjalny, polskiego filmu animowanego  z elementami dokumentalnymi zatytułowanego Jeszcze dzień życia, którego światowa premiera odbyła się na festiwalu w Cannes. Jest to adaptacja książki znanego, polskiego reportera i podróżnika Ryszarda Kapuścińskiego. To produkcja na światowym poziomie technicznym, która zgrabnie łączy rozrywkową formę z ważnymi tematami jakie porusza. I co ważne, robi to w sposób jaki w polskim chyba kinie jeszcze nie widzieliśmy.

Czytaj dalej „Film: Jeszcze dzień życia (Another Day of Life)”

Film: Anomalisa

anomalisaCharlie Kaufman to jeden z bardziej szanowanych scenarzystów w Hollywood. Jego bardzo schizoidalne pomysły przenosili na ekran m.in Spike Jonze oraz Michel Gondry. Co prawda Być jak John Malkovich średnio mi się podobał (choć oglądałem go bardzo dawno temu) to Adaptacja już bardziej przypadła mi do gustu. Natomiast jego reżyserski debiut czyli Synekdocha, Nowy Jork to jedna z produkcji, którą to kompletnie nie potrafiłem zinterpretować po seansie… choć ogólne wrażenie pozostawiła po sobie pozytywne.

Najnowszy jego film, w którym wystąpił w roli reżysera, to animacja poklatkowa. Dzień z życia Michaela Stone, znanego specjalisty od obsługi klienta, który przyleciał z Los Angeles do prowincjonalnego Cincinnati wygłosić wykład na konferencji. Michael wygląda na człowieka zmęczonego, choć jest cenionym specjalistą, którego książki rozchodzą się w branży jak świeże bułeczki i powodują wzrost efektywności o 90%, widać że ma jakiś problem. Okazuje się (choć nie jest to wprost powiedziane ale pomoże to w interpretacji filmu), że cierpi on na zespół Fregoliego czyli zaburzenia psychiczne, które objawiają się tym, że osoba taka postrzega wszystkich dookoła jako tą samą osobę.

Czytaj dalej „Film: Anomalisa”

Film: Ralph Demolka (Wreck-It Ralph)

ralph demolkaTytułowy Ralph to antybohater z gry wideo. Odtwarza swoją postać od 30 lat, niestety, jako czarny charakter nie został zaproszony na obchody jubileuszu swojej gry, który odbył się w domu głównego, dobrego bohatera. Sfrustrowany tym faktem postanawia opuścić swój świat i przejść do innej gry wideo gdzie mógłby zostać uhonorowany za swoje dokonania. Pech chce, że w trakcie przemykania się do innego automatu, przenosi tam pewną „usterkę”. Nowy automat to gra wyścigowa, dziejąca się w cukierkowym uniwersum. Pojawienie się obcych elementów może spowodować nieoczekiwane błędy i glitche ostatecznie prowadzące do odłączenia automatu z grą. W między czasie okazuje się, że jego rodzima gra, bez głównego złego, też nie może istnieć.

Czytaj dalej „Film: Ralph Demolka (Wreck-It Ralph)”

Film: Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów 3D (Ice Age: Continetal Drift)

Nigdy nie byłem wielkim fanem tej serii. Pierwszą część traktowałem jako bardzo przeciętną produkcję żerującą na popularności Shreka. Stąd też drugą i trzecią kontynuację kompletnie pominąłem gdyż nie miałem ochoty ich oglądać. Na czwartą część tej animacji wybrałem się tylko z jednego powodu. Miałem nie wykorzystany karnet na film 3D, który tracił swoją ważność, a nic ciekawszego w odpowiadających mi porach nie grali.

Czytaj dalej „Film: Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów 3D (Ice Age: Continetal Drift)”

Zaplątani 3D

Nie da się ukryć, że po Shreku nic już nie jest takie same w świeci filmów animowanych. Po kolejne shrekopodobne produkcje sięgam jednak z rozwagą, głównie z obawy o kalkę gdzie zmieniają się tylko bohaterowie oraz tło akcji. Z pewną taką nieśmiałością, skuszony dosyć wysokimi ocenami, postanowiłem wybrać się jednak na Zaplątanych czyli uwspółcześnioną wersje Roszpunki. Historia o długowłosej blondynce zamkniętej w wysokiej wieży, na szczęście, nie rozczarowuje. Spece od Disneya nadal potrafią tworzyć piękne i emocjonujące opowieści.

Ta klasyczna historia została podano lekkiemu liftingowi. Na szczęście tak delikatnie i ze smakiem, że miłośnicy tradycji nie powinni być oburzeni, a i wszyscy przyzwyczajeni do współczesnych produkcji również będą usatysfakcjonowani. Momentami jest ckliwie, często dynamicznie (pościgi/ucieczki inspirowane Prince of Persia), a przez większość czasu bardzo zabawnie. Dzieło to nie jest może tak przełomowe jak wspomniany Shrek ale łączy najlepsze elementy znane z klasycznych animacji, z tym, do czego przyzwyczaiły nas bajki z ostatnich lat. Od strony technicznej to state of the art. Wizualnie po prostu bajka, ale tego po spadkobiercach duchowych Disneya można się było spodziewać. Trzeci wymiar użyta został z  rozwagą i tam gdzie to zasadne pokazuje pazurki. W sumie do niczego nie można się przyczepić (no może trochę za dużo piosenek, które nie są, aż tak przebojowe jak sam film).

Polecam dużym i małym – na pewno będzie to mile spędzone sto minut.

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Zaplątani na Filmwebie, Tangled na IMDB

Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga’Hoole

Tak się składa, że zostało mi jeszcze sporo karnetów na seanse filmowe, które muszę wykorzystać w dosyć krótkim czasie. Ostatnio ich liczba mnie nieco przytłoczyła i czas było w końcu wybrać się na coś do kina (choć repertuar zbytnio nie rozpieszczał). Wśród karnetów ostały się również te na filmy 3D. Ze skromnej oferty produkcji w tym formacie padło w końcu  na Legendy sowiego królestwa… I trzeba przyznać, że był to bardzo trafny wybór. Jest to bajka, o sowach jak się pewnie domyśliliście po tytule, wyreżyserowana przez Zacka Snydera znanego z „300” czy choćby „Świtu żywych trupów„. Reżyser ten do tej pory kojarzony był z nieco bardziej „krwawymi filmami” i tym razem opowiadana historia która, mimo że skierowana dla dzieci, jest nieco mroczniejsza, niż mogłoby się wydawać po jej tematyce.

Sama fabuła zbytnio nie rozpieszcza i jest dosyć standardowa (jak to w filmach dla najmłodszych). Widać w niej mocne inspiracje Władcą Pierścieni. Mamy więc mityczne siły światła i cienia, które kiedyś zostały pokonane ale znów się odradzają i rosną w siłę, aby przejąć władze nad światem. Oprócz motywów, które spotykamy w każdej baśni dla dzieci, z tych nieco mnie ogranych, jest historia dwóch braci, którzy w pewnym momencie obierają inne ścieżki życiowe. Fabularnie jest więc przeciętnie, jednak prawdziwa uczta czeka tutaj na miłośników grafiki i animacji komputerowej. Film wizualnie, w wielu miejscach, zachwyca. Nawiązania do ekranizacji trylogii nakręconej przez Petera Jacksona widać również i tutaj, a w szczególności – kolorystyce. Przez większość sensu jest mroczno i ponuro – co w natłoku kreskówkowych produkcji dreamworksa lub disneya jest ciekawą odmianą. Graficy i animatorzy przedstawiają nam różne oblicza świata, fantastycznie odwzorowano wszystkie żywioły: ziemię, ogień, morze wraz ze sztormami i powietrze gdzie rozgrywa się spora część akcji… Wisienką, na przysłowiowym, torcie są główni, puchaci bohaterowie… czyli różnego rodzaju sowy. Akcja w wielu ujęciach odbywa się w przestworzach, a nieustanny ruch/lot kamery jest bardzo dynamiczny i pełny widowiskowych sekwencji. Walki podniebne wraz z dobrze wykorzystanymi efektami 3D (w końcu jakiś film gdzie nie musiano ich wrzucać na siłę) dostarczą wrażeń wszystkim miłośnikom takich klasyków jak Top Gun czy Błękitny grom.

Jeżeli chcecie się wybrać na coś w 3D, to zdecydowanie, jest to jedna z najciekawszych obecnie dostępnych produkcji.

Komu może się spodobać:

  • wszystkich zachwycającym się możliwościami dzisiejszej grafiki i animacji komputerowej,
  • jeżeli chcesz zobaczyć film 3D i nie żałować wydanej mamony to nie powinieneś się zawieść,
  • wersja 2D też się spokojnie obroni,
  • dla miłośników widoków z lotu ptaka oraz walk w przestworzach

Kto powinien unikać:

  • film, mimo że bajka, jest jednak nieco mroczny i być może nie do końca odpowiedni dla najmłodszych widzów

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga’Hoole na Filmwebie, Legend of the Guardians: The Owls of Ga’Hoole na IMDB