Cyborg Girl

Od czasu do czasu dobrze jest, dla odmiany, obejrzeć sobie coś z poza naszej szerokości geograficzne i nie koniecznie musi to być coś ambitnego. W ten weekend padło na współczesne kino japońskie pod tytułem Cyborg Girl. Uwaga, jest to komedia romantyczna sci-fi. Niezbyt często spotykana kombinacja (przynajmniej w naszych kinach). Nie będzie chyba zbyt wielkim spoilerem (patrząc na tytuł) jeżeli powiem, że jedną z głównych bohaterek jest dziewczyna-cyborg, a drugim pewien, dosyć przeciętny, student. Wszystko zaczyna się jak standardowa komedia romantyczna. Przez pierwsze pół godziny (niemalże) nie odbiega od kanonu gatunku… później otrzymujemy jednak, jak to często u Japończyków bywa, spory miszmasz rodzajowy.

Do stworzenia tego cybernetycznego dania wzięto odrobinę Terminatora z elementami Supermena, zmieszano z komedią młodzieżową, okraszano to czystym sci-fi z domieszką kina katastroficznego. Wszystko to przeplatane wieloma scenami romantycznymi i sporą dozą sentymentalizmu. W filmie przewija się kilka, dosyć poważnych, tematów, które czasami nieco popadają w banał, bądź zbytni dramatyzm (choć zaraz film nadrabia to różnorodnością gatunkową). Zdarzają się też dłużyzny. W sumie jednak całkiem sympatyczna produkcja, jako odskocznia od większości filmów, które można spotkać w rodzimych multipleksach.

Komu może się spodobać:
– miłośnikom komedii romantycznych, którzy mają już dosyć polskich filmów z tego gatunku i chcą zobaczyć jak to się robi w Japonii
– miłośnicy niezobowiązującego sci-fi i lekko zakręconych historii też znajdą coś dla siebie
– fani cyber-dziewczyn (obowiązkowo 🙂 oraz Haruki Ayase (jak ktoś nie kojarzy kto to, to po tym filmie pewnie już będzie 😉

Kto powinien unikać:
– jak nie przepadasz za komediami romantycznymi – to możesz się znudzić
– jak przepadasz tylko za klasycznymi komediami romantycznymi – możesz przeżyć szok gatunkowy

Moja subiektywna ocena: 6/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Cyborg Girl na FilmwebieBoku no kanojo wa saibôgu na IMDB

P.S Nie wyłączajcie przypadkiem zbyt wcześnie odbiorników (jest parę nieco przy długich i przedramatyzowanych scen gdzieś w trzech czwartych filmu) końcówka ma kilka twistów i pokazuje, że twórcy mieli troszkę dystansu do tego co robią.