Film: Trzy metry nad niebem (Tres metros sobre el cielo)

Tres metros sobre el cieloW piątek, we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty, rozpoczął się tydzień kina hiszpańskiego. Zbyt długo zwlekaliśmy z zakupem biletów na otwarcie festiwalu, więc pierwszym filmem, na który udaliśmy się wraz żoną, był niedzielny seans Trzech metrów nad niebem czyli jak wynikało z opisu, święcącej triumfy w hiszpańskich kinach współczesnej wersji Romeo i Julii.

Historia o wielkiej romantycznej miłości, pomimo różnić w pochodzeniu i wielu przeszkód na drodze ukochanych, to motyw starszy niż opowieść o szekspirowskiej parze kochanków. Jednak jedynym wspólnym mianownikiem tej wersji z oryginałem jest motyw dwójki młodych ludzi pochodzących z różnych grup społecznych.

Mamy więc Babi, pochodzącą z klasy średniej uczennicę liceum, która na imprezie przypadkowo poznaje H., przystojnego, chodzącego w skórze i jeżdżącego szybkim motocyklem chłopaka z półświatka, który został skazany na wyrok w zawieszeniu za pobicie.

Głównym motywem tej produkcji jest konfrontacja obu światów bohaterów i historii nieszczęśliwej miłości między nimi. Wbrew pozorom nie jest to takie nudne, jak na pierwszy rzut oka może się wydawać. Jest to bowiem sprawnie nakręcony i dynamiczny film, z niezłymi kreacjami młodych aktorów, który niestety traci swoje atuty przez brak wizji scenarzystów dokąd chcą oni doprowadzić swoich bohaterów i ich historię.

Czytaj dalej „Film: Trzy metry nad niebem (Tres metros sobre el cielo)”

Film: Baraka

Kilka wpisów temu miałem okazję opisywać swoje wrażenia z seansu Samsary. Film Rona Fricke zrobił na tyle mi się spodobał, że postanowiliśmy, wraz z żoną, zobaczyć jego poprzedni, nakręcony 20 lat wcześniej, głośny projekt Baraka. Tak się złożyło, że we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty pojawił się on ponownie na ekranach. Skorzystaliśmy więc z okazji zobaczenie go w kinie i wybraliśmy się na seans.

I tutaj mała dygresja. Moją recenzję Samsary rozpocząłem od wstępu dotyczącego seansów z cyklu “kino konesera”, na które nie działały moje vouchery do Heliosa. Okazało się, że podobnie jest w kinie nowohoryzontowym, gdzie sala nr 5 zarezerwowana została na seansy specjalne, na które również nie obowiązują vouchery (nawet te z kinanh). Czujcie się więc ostrzeżeni.

Choć oba filmy Fricke’a są bardzo do siebie podobne, to jednak oceny wystawione przeze mnie bardzo się różnią. Dlaczego tak się stało? Ich podobieństwo jest na tyle duże, że nie dotyczy tylko lokalizacji gdzie kręcone były zdjęcia, ale i bardzo podobnych motywów. Nawet więcej, gdyż kilka ujęć jest wręcz identycznych (oczywiście w Samsarze sfilmowano je na nowo).

Czytaj dalej „Film: Baraka”