Miłość i śmierć – „film twórcy Vicky Cristina Barcelona”

Druga część tytułu tego wpisu to slogan dystrybutor zachęcający do sięgnięcia po jeden z ostatnich film Woodiego Allena pt. „Co nas kręci, co nas podnieca„. Jak dla mnie brzmi nieco komicznie. Jak można tak oryginalnego twórcę jak Allen kojarzyć tylko z jednego filmu… Dla tych, którzy nie widzieli innych jego produkcji – polecam Miłość i Śmierć. Film został nakręcony w roku 1975 czyli w okresie zwanym przeze mnie – „wczesny Woody Allen”. W podobnym czasie i stylistyce powstały takie obrazy jak „Śpioch” czy „Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie, a baliście się zapytać„. To one zdefiniowały Woodiego Allena, jakiego większość miłośników kina kojarzy, lubi i szanuje.
Kim więc jest bohater kreowany w tym i pochodzących z tego okresu filmach? W roli głównej sam reżyser czyli intelektualista-nieudacznika, który mimo swej „fajtłapawości” ma powodzenie u kobiet. Historia rozgrywa się w carskiej Rosji podczas wojen napoleońskich, a główny bohater jest Rosjaninem, który nieoczekiwanie, wbrew swojemu pacyfistycznemu podejściu do życia, zostaje bohaterem wojenny… Oczywiście w tle mamy wielką miłość, i jak się domyślacie – śmierć. Jeżeli w tym momencie chcecie przerwać czytanie to zdecydowanie nie róbcie tego. Nie, to nie jest nudny film historyczny. Z historią ma on nie wiele wspólnego – z nudą również :).
Czego więc możecie się spodziewać po tym wczesnym etapie twórczości Woodiego Allena? Znajdziecie tu zarówno ducha Monthy Pythona jak i gagi rodem z komedii slapstikowych (w stylu Braci Marx czy Charliego Chaplina). Jak na intelektualistę przystało, sporo jest zabawnych odniesienia do kultury (tutaj np. dialog o książkach Dostojewskiego) i historii, a także rozważań filozoficznych na tematy egzystencjalne i metafizyczne.  Wszystko to podane w bardzo humorystyczny, często absurdalny, a przez to przekomiczny sposób. Błyskotliwych dialogów oraz one-linerów jest tyle, że  z powodzeniem można by obdzielić nimi wszystkie tegoroczne blockbustery. Gdy, po seansie, przyszło nam wybrać najlepsze cytaty, to mieliśmy problem, gdyż co drugi spokojnie mógłby pretendować do tego tytułu. Tak, to stary, dobry Woody Allen jakiego ja lubię i myślę, że sporej liczbie z Was również przypadnie do gustu. Jeżeli z twórczości Woodiego kojarzysz tylko ostatnie jego produkcje… to spróbuj się zmierzyć z tym filmem… być może odkryjesz swojego nowego ulubionego reżysera.

Komu się powinien spodobać:

  • miłośnikom absurdalnego humoru,
  • ludziom otwartym na różne poglądy filozoficzne/społeczne,
  • niespełnionym intelektualistom

Kto powinien unikać:

  • nielubiący humoru abstrakcyjnego/absurdalnego i wymagającego odrobiny myślenia,
  • konserwatyści (we wszelkich swoich poglądach)

Moja subiektywna ocena: 8/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie:  Miłość i śmierć na FilmwebieLove and Death na IMDB

P.S. Film ten w stylistyce odbiega od cytowanego na wstępie Vicky Cristina Barcelona… Allen był młodszy, miał mniej ograniczeń i zdecydowanie nie musiał przymilać się publiczności multipleksów – żeby nie było, że nie ostrzegałem 😉