Film: Lato (Leto)

Lato to czarny biały film muzyczny (a można się nawet pokusić o stwierdzenie, że musical) opowiadający o radzieckiej scenie rockowej w latach 80-tych XX wieku. Akcja dzieje się w Leningradzie. Jednym z bohaterów jest Mike gwiazda lokalnej sceny rockowej, frontman zespołu Zoopark. Należy on do „klubu rockowego” dzięki czemu może legalnie wykonywać koncerty, które jednak znacznie odbiegają klimatem od tego co kojarzy się nam z frazą „koncert rockowy”. Sama atmosfera takiego występu przypomina bardziej filharmonie gdzie to widzowie grzecznie siedzą na krzesełkach i klaszczą po wykonaniu utworu. Próby zbyt żywiołowego reagowania szybko kończy się interwencją nadzorujących wszystko urzędników partyjnych i wyprowadzeniem z sali.

Czytaj dalej „Film: Lato (Leto)”

Film: Straight Outta Compton

straight outta comptonTo historia narodzin gangsta rapu. Opowiadająca o grupie młodych ludzi z ulic Compton, miasta położonego niedaleko Los Angeles, zamieszkanego głównie przez afroamerykanów bez większych perspektyw na wyrwanie się ze swojego środowiska, którzy zakładają formację N.W.A (Niggaz Wit Attitudes).

Splot różnych wydarzeń powoduje, że były handlarz narkotyków (Eazy-E) za namową młodego DJa Dr. Dre postanawia założyć własną wytwórnię płytową i wydać wspólnie kawałek. Do pomocy mają zdolnego młodego tekściarza Ice Cuba oraz kilku młodych raperów DJ Yella, MC Ren.

Kontrowersyjne teksty dosadnie opisujące życie w czarnoskórych dzielnicach Ameryki, okraszone wpadającymi w ucho “beatami”, szybko zdobywają popularność w kręgach czarnoskórych. Młodzi twórcy wpadają też w oko białemu producentowi, który przekonuje ich, że jego pomoc będzie niezbędna aby przebić „szklany sufit” i wypłynąć się na szersze wody. Tak oto powstaje wytwórnia Ruthless.

Czytaj dalej „Film: Straight Outta Compton”

Film: Whiplash

whiplashTrzeba przyznać, że tegoroczna selekcja oskarowa jest bardzo mocna. Dzisiaj kolejna z produkcji ubiegająca się o tę nagrodę w kilku kategoriach.

Whiplash opowiada historię studenta pierwszego roku rozpoczynającego naukę w prestiżowym nowojorskim konserwatorium Shaffera. Andrew Neiman pragnąłby dołączyć do grona największych perkusistów w historii jazzu. Jako świeżak zostaje zauważony przez jednego z utytułowanych wykładowców (Fletchera) i tak trafia do jego zespołu.

Terence Fletcher to gwiazda uczelni, ogromy talent, wspaniały muzyk, a przy tym bardzo wymagający wykładowca. Od swoich uczniów oczekuje absolutnej perfekcji i aby ją osiągniąć nie stroni od stosowania kontrowersyjnych metod by jego podopieczni przekraczali kolejne granice swoich możliwości. Jego orkiestrze bliżej bowiem do jednostki wojskowej, niż kulturalnej i ugrzecznionej orkiestry symfonicznej. Na pewno nie tego oczekiwał młody, wrażliwy fascynat jazzu, zapisując się do najlepszej szkoły muzycznej w kraju.

Czytaj dalej „Film: Whiplash”

Gorączka sobotniej nocy

Zabierając się za ten klasyk, w niedzielne popołudnie, nastawiłem się na rozrywkowy musical w style Grease… Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie jest to musical ale rasowy dramat obyczajowy.

W filmie poruszono mnóstwo motywów, począwszy od imigracji (włoskiej i latynoskiej), przez problemy rodzinne, związane z pracą, oczekiwaniami rodziców wobec dzieci, dylematy religijne i moralne. Mamy dywagacje nad wyborami dróg życiowych, ponoszenie konsekwencji za własne czyny czy lojalność wobec przyjaciół. Na dodatek  jest wątek niespełnionych miłości, a także samotności, potrzebie akceptacji przez drugiego człowieka oraz znaczeniu przyjaźni (tej męskiej ale też i tej między płciowej). Dopiero na drugim planie znajdują się wyczyny taneczne Travolty, stylistyka disco lat 70-tych oraz majaczący na horyzoncie Nowy Jork, gdzie rozgrywa się akcja, z dwoma słynnymi dzielnicami Brooklynem i Manhattanem. Całkiem sporo poważnej tematyki jak na lekki, łatwy i przyjemny film na jaki się nastawiałem.

Komu się powinien spodobać:

  • fanom muzyki z lat 70-tych, Bee Gees i Johna Travolty (nawet jak ktoś nie jest fanem to warto zobaczyć go w akcji)
  • miłośnikom filmów obyczajowych

Kto powinien unikać:

  • nie jest to film łatwy, prosty i przyjemny (i oprócz Travolty i jego popisów tanecznych, nic go nie łączy z Greasem)
  • nie jest to też infantylny musical (bohaterowie nie śpiewają), a taniec i muzyka jest tylko tłem dla historii bohaterów – choć tłem mającym swoje znaczenie i wyróżniającym go wśród innych podobnych filmów

Moja subiektywna ocena: 7/10 (jak interpretować moje oceny dowiesz się tutaj.)

Więcej informacji o filmie: Gorączka sobotniej nocy na Filmwebie, Saturday Night Fever na IMDB